Pōrando no pan ポーランドのパン — polski chleb w japońskiej kolonii na Sachalinie
Na peronie Japońskiej stacji w połowie lat trzydziestych XX wieku wiał od morza ostry, sachaliński zimowy wiatr. Pociąg do Toyohary…
Pōrando no pan ポーランドのパン — polski chleb w japońskiej kolonii na Sachalinie
Na peronie Japońskiej stacji w połowie lat trzydziestych XX wieku wiał od morza ostry, sachaliński zimowy wiatr. Pociąg do Toyohary hamował, para z lokomotywy mieszała się ze śniegiem, a w tym wszystkim stał mężczyzna w czapce z napisem 「ポーランドのパン」 — Pōrando no pan, „polski chleb”. Obok trzymał drewnianą skrzynię, na której widniał ten sam napis. Zanim sygnał do odjazdu przeciął zimne powietrze, pasażerowie zdążyli kupić jego słodki chleb i mleko.
Fotografia pochodziła z albumu wydanego w 1937 roku w Niemczech. Japońscy badacze, którzy przyglądali się jej w powiększeniu, zauważyli na czapce i skrzyni sprzedawcy właśnie napis 「ポーランドのパン」 i zasugerowali, że mógł to być Adam Mroczkowski — polski piekarz znany z tej stacji w prowincji Karafuto. Nie mamy na to metryki chrztu ani urzędowego zaświadczenia, ale zbieżność miejsca, zawodu i napisu na czapce jest uderzająca.
Dla pasażerów jadących przez zaśnieżony Sachalin ten mężczyzna był przede wszystkim człowiekiem od chleba. Dla nas jest śladem po bardzo małej grupie Polaków, którzy trafili na koniec japońskiego imperium i zrobili tam coś z pozoru banalnego: zaczęli wypiekać bułki.

Sprzedawca chleba na stacji kolejowej na południowym Sachalinie. Na czapce i skrzynce japońscy badacze odczytali napis ‘ポーランドのパン’ — Pōrando no pan, ‘polski chleb’. Fot. Natori Yō, ok. 1930–1935, album Grosses Japan (Dai Nippon).
Od katorgi do kolonii Karafuto
Pod koniec XIX wieku Sachalin uchodził za synonim katorgi. Wyspa była jednym wielkim więzieniem, dokąd wysyłano przestępców, buntowników i ludzi uznanych przez władze za niebezpiecznych. Wśród nich byli Polacy — po powstaniach, procesach politycznych, czasem po zwykłym konflikcie z carską administracją. Kto przeżył pierwsze lata w kopalni czy w lesie, próbował się urządzić: zakładał rodzinę, budował dom, brał każdą pracę, która oznaczała coś innego niż szychtę w kajdanach.
W latach 1904–1905 trwała wojna rosyjsko-japońska. Po traktacie pokojowym południowa część Sachalinu przeszła pod władzę Japonii. Stara strefa katorgi stała się prowincją Karafuto. Zamiast carskich urzędników pojawili się nowi zarządcy, zamiast prowizorycznych baraków — plany kolei, szkół, latarń i portów.
Rosyjscy i polscy mieszkańcy południowej części wyspy stanęli przed wyborem: wrócić na kontynent albo zostać pod innym cesarzem. Część opuściła Sachalin. Inni zostali, wpisani w japońskie dokumenty jako „pozostali Rosjanie” — niezależnie od tego, czy mówili po rosyjsku, po polsku, czy jednym i drugim.
Dziewięć rodzin od chleba
W latach trzydziestych polska kolonia w Karafuto była mikroskopijna: dziewięć rodzin, nieco ponad pięćdziesiąt osób. Jedni uprawiali ziemię i trzymali bydło, inni zajęli się chlebem. W relacjach z epoki powtarzało się zdanie, że Polacy mieli na wyspie „monopol na wypiek i rozsprzedaż chleba”. Nie chodziło o spółkę akcyjną, tylko o prosty fakt: jeśli ktoś chciał chleb zamiast ryżu, trafiał do nich.
Dla japońskich mieszkańców Karafuto chleb pozostawał ciekawostką, dodatkiem do diety. Dla podróżnych — wygodnym, sycącym posiłkiem w drodze. Wzdłuż linii kolejowej łączącej porty i kopalnie pojawiły się małe punkty sprzedaży: skrzynie i stoły, przy których stali „pozostali Rosjanie”, w tym Polacy, i sprzedawali bułki, bochenki oraz mleko.
Jedną z takich stacji było Nakasato, położone w głębi wyspy. Na początku XX wieku mieszkała tam polska rodzina Lubowickich. Miała dom, ziemię, bydło, własny piec i — co najważniejsze dla pasażerów — talent do wypieku białego chleba.
Wspomnienia duchownego, który odwiedził Nakasato, mówiły o młodym sprzedawcy — Miszy Lubowickim — stojącym na peronie z koszem pieczywa. Gospodarz, pytany o pochodzenie, miał odpowiedzieć w tym duchu: „Cóż z tego, że jestem Polakiem? Jestem takim samym człowiekiem jak inni tutaj”. W praktyce oznaczało to jedno: nie wystawać, nie przypominać o sobie jako o mniejszości, robić swoje.
„Pōrando no pan” z Shiraury
Kilka dekad później podobną rolę pełnił Adam Mroczkowski na stacji Shiraura, bliżej wybrzeża. O Polakach z Karafuto pisano, że mieli własny związek, a jego przewodniczącym był właśnie Mroczkowski — piekarz sprzedający chleb przy torach. To on miał wypiekać pieczywo, które pasażerowie zapamiętali jako wyjątkowo słodkie, podobne do deseru bardziej niż do codziennego bochenka.
Na fotografii z albumu Grosses Japan widać człowieka z drewnianą skrzynią, obok pasażera w grubym płaszczu. Japoński podpis głosi, że „na czapce i drewnianej skrzyni widać napis ‘ポーランドのパン’, więc sprzedawcą może być Murochikofusukii” — Mroczkowski. Ten napis był prostą reklamą: Pōrando no pan, polski chleb.

Wizualizacja AI polskiego piekarza z Karafuto z napisem ‘ポーランドのパン’ — polski chleb na czapce.
Zestaw był skromny: bułki, bochenki, butelki mleka. Dla pasażerów jadących z północy na południe Karafuto, przez śnieg i wiatr od morza, ta skrzynia stała się punktem obowiązkowym. Kto wysiadał na chwilę, kupował chleb i mleko. Kto jechał dłużej, brał zapas na drogę. Dzieci wiedziały, że na tej stacji czekały na nie słodkie bułki o „rosyjskim” kształcie i „polskiej” nazwie.
Mroczkowski nie ograniczał się do roli sprzedawcy. W kręgu Polaków z Karafuto uchodził za naturalnego lidera. Prowadził korespondencję, załatwiał sprawy w urzędach, pomagał w kontaktach z administracją. Ale w pamięci świadków został przede wszystkim jako człowiek w czapce z napisem 「ポーランドのパン」, stojący na zaśnieżonym peronie.

Podpis z japońskiego biuletynu „日ロ交流” (2022): “Ponieważ na czapce i drewnianej skrzynce widać napis „ポーランドのパン”, sprzedawcą może być Murochikofusukii (Mroczkowski)?” Z albumu Grosses Japan (Dai Nippon), wydanego w 1937 r., wznowionego w 1942 r. Wydane w Niemczech, fotografia autorstwa Natori Yōnosuke.
Msza, opłatek, repatriacja
Życie Polaków na Karafuto nie kończyło się na piecu i skrzyni z bułkami. W Toyoharze, głównym mieście prowincji, działał katolicki kościół. W niedziele Polacy z okolicy zjeżdżali tam na mszę, chrzcili dzieci, spowiadali się. W Wigilię łamali się opłatkiem, w Wielkanoc święcili koszyki z tym, co udało się zdobyć. Dzieci uczyły się jednocześnie dwóch światów: w japońskiej szkole musiały znać hymn cesarski i daty z historii Japonii, w domu słuchały polskich kolęd, powtarzały modlitwy po polsku i oglądały listy z „kraju”, którego część nigdy nie widziała.
Wojna znów przesunęła granice. Gdy Armia Czerwona wkroczyła na południowy Sachalin, japońska prowincja Karafuto przestała istnieć. Zmieniono nazwy miast i stacji, wymieniono urzędników, wprowadzono nowe przepisy. „Pozostali Rosjanie” znaleźli się tym razem w radzieckich rubrykach.
Dla Polaków oznaczało to jeszcze jedną zmianę statusu, kolejne dokumenty, kolejne rozmowy z nową władzą. Po kilku latach zaczęły s ię wyjazdy do Polski. W 1948 roku grupy sachalińskich rodzin docierały do Gdyni i innych portów, przywożąc ze sobą historie o Karafuto — o peronach z chlebem, o zimie, która ciągnęła się miesiącami, o cmentarzu w Nakasato.
Na wyspie piec zaczął stygnąć. Perony przebudowano, nazwy stacji zmieniono, skrzynie z napisem 「ポーランドのパン」 zniknęły tak samo jak drewniane domy piekarzy. Źródła milczą, co stało się z samym Adamem Mroczkowskim: nie wiadomo, czy wyjechał z jedną z transportowych grup, czy został na Sachalinie i tam zmarł. Został po nim kadr z albumu — człowiek w czapce z napisem „polski chleb”, stojący na dworcu, który dla większości Polaków do dziś nie istnieje nawet z nazwy.
Adam Kieżun, 2025
Załącznik: źródła
Polacy na Sachalinie / Karafuto
- Siergiej Fiedorczuk, „Polacy na Południowym Sachalinie”, Teki Historyczne, t. 18, Lublin 1997.
- „Polacy na Sachalinie japońskim”, „Tygodnik Polski” (Charbin, Mandżuria), przedruk w dodatku „Ku Wolnej Polsce”, Dodatek nr 8 do nr 121 (227), 21 maja 1941.
- Listy i relacje o Polakach na Karafuto w korespondencji polonijnej (streszczenia relacji Cecylii Ciechańskiej i innych świadków, oparte na materiale Fiedorczuka i „Tygodnika Polskiego”).
Lubowiccy i kolej sachalińska
- Siergiej Fiedorczuk, Polacy na Południowym Sachalinie — fragment o rodzinie Lubowickich w Nakasato/Miculewce: opis gospodarstwa, pieczenia chleba dla pasażerów oraz wizyt duchownych.
Adam Mroczkowski i 「ポーランドのパン
- Ogata Yoshihide (尾形芳秀), 樺太時代に生きたポーランド人 („Polacy żyjący w czasach japońskiego Karafuto”), broszura Stowarzysz enia Polsko-Hokkaidzkiego (POLE).
- 日ロ交流, nr 7, 2022 — artykuł o „rosyjskim chlebie” na Karafuto, reprodukcja fotografii z podpisem o napisie 「ポーランドのパン 」 na czapce i skrzyni oraz identyfikacją sprzedawcy jako „ムロチコフスキーか?” (Mroczkowski?).
- „樺太(サハリン)・千島列島 ATLAS(落書き帳アーカイブズ)” — hasło o Związku Polaków na Karafuto i Adamie Mroczkowskim, piekarzu ze Shiraury.
- Kurata Yuka (倉田有佳), prace o „rosyjskim chlebie” na Hokkaido i Karafuto (w tym analiza zdjęć z Grosses Japan).
- Nishiura Hiroyuki (西浦宏之), 樺太鉄道とロシアパン („Kolej karafucka i rosyjski chleb”), esej popularnonaukowy na platformie note.com.
- Kumiko Kakehashi (梯久美子), サガレン („Sagarin”), Tokio 2011, oraz esej „芙美子が買ったロシアパン” — opis podróży Hayashi Fumiko na Karafuto i zakupu „rosyjskiego chleba”.
„Rosyjski chleb” i szerszy kontekst
- Hasło „残留ロシア人(南樺太)” w japońskojęzycznej Wikipedii — zarys historii „pozostałych Rosjan” (w tym Polaków) na południowy m Sachalinie po 1905 r.
- Kurata Yuka (倉田有佳), 日本人と「ロシアパン」:明治初年の函館から戦前の樺太まで („Japończycy i «rosyjski chleb»: od pierwszych lat ery Meiji w Hakodate po przedwojenne Karafuto”).
메타데이터
- post_id
- 0583bdcc096e
- slug
- pōrando-no-pan-ポーランドのパン-polski-chleb-w-japońskiej-kolonii-na-sachalinie-0583bdcc096e
- url
- https://medium.com/@polacypozamapa/p%C5%8Drando-no-pan-%E3%83%9D%E3%83%BC%E3%83%A9%E3%83%B3%E3%83%89%E3%81%AE%E3%83%91%E3%83%B3-polski-chleb-w-japo%C5%84skiej-kolonii-na-sachalinie-0583bdcc096e
- canonical_url
- https://medium.com/@polacypozamapa/p%C5%8Drando-no-pan-%E3%83%9D%E3%83%BC%E3%83%A9%E3%83%B3%E3%83%89%E3%81%AE%E3%83%91%E3%83%B3-polski-chleb-w-japo%C5%84skiej-kolonii-na-sachalinie-0583bdcc096e
- author_url
- https://medium.com/@polacypozamapa
- status
- ok
- fetched_at
- 2026-06-24 04:09:36