← Back to list

MĘŻCZYŹNI

Nigdy mnie nie podniecali jak kobiety, chociaż ciężko mi siebie skategoryzować w jakiejś tożsamości seksualnej, bo jakoś mam to w dupie i…

Roland Tyson · 2026-04-07 15:07 · 0 claps · 2.1 min read
#notatki #pamiętnik #przemyślenia
Open on Medium ↗

MĘŻCZYŹNI

Nigdy mnie nie podniecali jak kobiety, chociaż ciężko mi siebie skategoryzować w jakiejś tożsamości seksualnej, bo jakoś mam to w dupie i nie czuję, by to było aż tak istotne.

Mogę powiedzieć, że zawsze mi się wizualnie podobali. Nie wiem, czy to kwestia po prostu naturalności, ale jest coś w nich wyjątkowego, mimo że kobiety uchodzą za te piękniejsze.

Fascynują mnie, ale też nieco męczą. Z jakiegoś dziwnego powodu, mimo że moja sylwetka jest kobieca, a uroda raczej delikatna i dziewczęca — przyciągam do siebie mężczyzn z kobiecą estetyką — ektomorfików. Nie narzekam, bo bardzo takie sylwetki mi się podobają.

Są również kapryśni jak kobiety, bardzo skrycie wrażliwi i najchętniej mieliby mnie na własność — chociaż niestety trochę ich onieśmielam za mocno, mimo że nie robię tego celowo i mimo że mnie chcą, przepuszczają mnie przez palce. Bardzo mi się wizualnie podobają i niestety za mocno ich seksualizuję — w tym sensie, że czasami ich ohydne jazdy emocjonalne nie robią na mnie wrażenia, a nawet jakoś ekscytująco urozmaicają mi czas na tej planecie. Nie ma to znaczenia — bo są piękni i miło mi się na nich patrzy, i myślę tylko jak ich motyw wykorzystam w swojej sztuce.

I tak mi się jakoś ich szkoda robi, bo doskonale rozumiem dlaczego mnie chcą. I z tego powodu swego czasu nie nawiązałam żadnych interakcji społecznych, mówiąc sobie, że przyczyniam się tak do poprawy społeczeństwa — nie raniąc nikogo moją osobowością — która bardzo, bardzo, bardzo kocha wolność. Nie mówię tego, bo wywodzę się z ruchu współczesnych feministek — nie chce mi się nawet tego komentować. Wiem po prostu, że gdyby kochali naprawdę mnie, rozumieliby, że jestem zbyt boska, bym należała do jednostki. I raczej dana mi jest poligamia — po prostu nie interesują mnie związki jakoś bardzo.

Kolejna sprawa jest taka, że przykro mi, że moja uroda po prostu wystarcza, bym była skategoryzowana jako osoba wartościowa, i nie muszę się przy nich jakoś wybitnie starać. A nawet — gdy ujawniam to, jak bardzo moja energia rozchodzi się w żywioł intelektu — raczej to ich zniechęca. Czują się trochę gorsi, trochę jakby nie zasługiwali już na docenienie. I rozczarowani, że nie okazuje się to powierzchowną, przelotną relacją — raczej ciężko im wytrwać i, nie wiedząc oczywiście dlaczego, sami odchodzą. Mimo wszystko czując wobec mnie jakąś czułość i sentyment.

Nie zawsze tak jest. Ci wytrwalsi, bardziej pewniejsi siebie lubią to i bawią się ze mną. I tak stymulujemy siebie intelektualnie, ciągle żartując i odwołując się do różnych rzeczy. Kocham to i wzbogaca to mojego ducha — który na ogół jest czasami zbyt mocno smutny, i od tej melancholii usychają mi kości, jak i chęć do kontynuowania tego życia.

To, co lubię w mężczyznach, to to, że ich generalizuję — i to pozwala mi zachować lekkość w komunikacji. Nie strofuję się tak, jak przy kobietach, obawiając się, że je obrażę. Nieco instrumentalnym patrzeniem na rzeczywistość, czy pewną dozą szorstkości, jaką w sobie mam. Lub tym, że po prostu nie czuję sensu rozmawiania o rzeczach, których nie chce się naprawiać, tak żeby sobie popierdolić. Nie rozumiem, jak można być w tym dobrym — umiem small talkować, ale głupia ja: gdy kobieta zwierza mi się z problemu, poważnie szukam rozwiązania, a one tego nie potrzebują. Potrzebują może naczynia na wysłuchanie, bądź świadka ich na nowo odkrytej tożsamości, które wymyśliły sobie po jakimś kryzysie.


메타데이터
post_id
08043d74f86c
slug
mężczyźni-08043d74f86c
url
https://medium.com/@rolandtyson/m%C4%99%C5%BCczy%C5%BAni-08043d74f86c
canonical_url
https://medium.com/@rolandtyson/m%C4%99%C5%BCczy%C5%BAni-08043d74f86c
author_url
https://medium.com/@rolandtyson
status
ok
fetched_at
2026-06-29 22:44:20