← Back to list

🇵🇱 Jak długo można żyć, mając tylko dostęp warunkowy do własnego ciała (2/3)

(o rozłączeniu, które nie krzyczy — ale nie pozwala zamieszkać)

Łukasz Ratajczak · 2025-08-29 07:01 · 0 claps · 2.4 min read
#esej #cisza #ciało #akceptacja #pamięć
Open on Medium ↗
Wiki topics: 🧘 · Spirituality

🇵🇱 Jak długo można żyć, mając tylko dostęp warunkowy do własnego ciała (2/3)

(o rozłączeniu, które nie krzyczy — ale nie pozwala zamieszkać)

II. Tylko tyle, na ile ciało mi pozwala

Nie mam rytmu.

Nie umiem przewidzieć, kiedy będę w sobie, a kiedy znowu zniknę.

Nie umiem się tego nauczyć.

Choć próbuję.

Na swój sposób.

Poprzez małe rzeczy, które mają mnie przywołać.

Są takie momenty — nie spektakularne, nie pełne — w których coś się zgrywa.

Jestem na przystanku. Pada deszcz.

Wiem, że jestem przemoczony.

Nie z obserwacji, nie z logicznego wnioskowania.

Z odczucia.

Woda cieknie po karku, wsiąka w materiał,

i przez sekundę czuję, że mam ramiona.

Że coś mnie otula, choć nie jest to przyjemne.

To jedno z moich najważniejszych wspomnień z tego roku.

Bo wróciłem.

Choć na chwilę.

Nie opowiadam o tym nikomu.

Bo to brzmi banalnie.

Jak coś, co nie wymaga komentarza.

Ale we mnie te sekundy zapisują się jak pierwszy oddech po długim zanurzeniu.

Są też rzeczy, których nie robię.

Nie biegam.

Nie gram w gry zespołowe.

Nie lubię, gdy ktoś patrzy, gdy jem.

Nie tańczę publicznie.

Nie rozbieram się do końca, nawet kiedy jestem sam.

Nie dlatego, że się wstydzę swojego ciała jako obrazu.

Tylko dlatego, że nie wiem, jak w nim być.

Nie umiem być z nim po prostu.

Wstaję rano i zakładam bluzę. Nawet latem.

Lubię mieć coś na ramionach.

Nie chodzi o temperaturę.

Chodzi o granicę.

O przypomnienie, gdzie się kończę.

Ciało wtedy mniej się rozlewa.

Łatwiej mi je utrzymać.

Znam wszystkie techniki, które miały mi pomóc.

Nazwy ćwiczeń.

Metody uziemiania.

Praktyki czucia.

Ale nic z tego nie działa, jeśli robię to po coś.

Ciało nie daje się przechytrzyć.

Albo się pojawi — albo nie.

A ja nie mogę tego wymusić.

To jak z zasypianiem: im bardziej chcesz, tym mniej się udaje.

Bywa, że ludzie pytają: „czemu nie zaczniesz ćwiczyć jogi?”.

A ja nie umiem im powiedzieć, że nie chodzi o ruch.

Że ruch to nie to samo co obecność.

Że można być giętkim, sprawnym, szybkim -

i jednocześnie kompletnie niezamieszkałym.

Moje ciało nie chce być zadaniem.

Nie chce być lepsze.

Chce być przyjęte.

I czasem — gdy już przestanę od niego wymagać -

pojawia się.

Z własnej woli.

Najłatwiej wracam do siebie przez stopy.

To jedyna część ciała, z którą mam regularny kontakt.

Chodzę boso po podłodze.

Dotykam palcami krawędzi łóżka.

Wciskam stopy pod koc.

Nie wiem, czemu to działa.

Może dlatego, że to najbardziej ziemia.

Może dlatego, że stopy trzymają mnie tutaj,

kiedy reszta ciała wędruje gdzie indziej.

Czasem wystarczy, że położę się na plecach i oddycham.

Nic wielkiego.

Ale jeśli uda mi się poczuć żebra od środka -

jestem.

I to mi wystarcza.

Nie potrzebuję pełni.

Nie chcę jej już.

Zbyt długo goniłem za „całością”,

która zawsze mi uciekała.

Teraz chcę tylko chwil, które się zjawiają bez mojej interwencji.

Chwil, w których ciało mówi:

„możesz zostać”.

Nie zawsze je rozumiem.

Czasem się na nie złoszczę.

Ale już nie próbuję go zmieniać.

Nie próbuję go zmusić do bycia miejscem.

Uczę się je oswajać.

Uczę się je poznawać — nie jako narzędzie, ale jako towarzysza.

Niezdyscyplinowanego, nieregularnego,

ale obecnego na swój sposób.

Czasem myślę, że ciało też się mnie bało.

Że uczyło się mnie tak, jak ja jego.

Że ono też ma pamięć.

Nie tylko bólu.

Także braku.

Że zapamiętało wszystkie razy, kiedy nie chciałem go słuchać.

Kiedy ignorowałem jego sygnały.

Kiedy przegrywałem z głową.

Więc teraz oboje się uczymy.

Nie na nowo.

Na pierwszy raz.

I nie wiem, jak długo to potrwa.

Nie wiem, czy kiedykolwiek naprawdę w nim zamieszkam.

Ale wiem, że nie chcę już więcej odchodzić.

Nie chcę już więcej go opuszczać,

kiedy przestaje być wygodne.

Bo nawet jeśli moje ciało mnie nie chroni,

to może przynajmniej mnie trzyma.

A to już coś.


메타데이터
post_id
10d98c283f4b
slug
jak-długo-można-żyć-mając-tylko-dostęp-warunkowy-do-własnego-ciała-2-3-10d98c283f4b
url
https://medium.com/@lukasz.er/jak-d%C5%82ugo-mo%C5%BCna-%C5%BCy%C4%87-maj%C4%85c-tylko-dost%C4%99p-warunkowy-do-w%C5%82asnego-cia%C5%82a-2-3-10d98c283f4b
canonical_url
https://medium.com/@lukasz.er/jak-d%C5%82ugo-mo%C5%BCna-%C5%BCy%C4%87-maj%C4%85c-tylko-dost%C4%99p-warunkowy-do-w%C5%82asnego-cia%C5%82a-2-3-10d98c283f4b
author_url
https://medium.com/@lukasz.er
status
ok
fetched_at
2026-08-21 16:23:10