Wojna i pokój
Apokaliptyczny jeździec wojny nadrobił stracony dystans wobec zarazy i również zagościł w Europie. Oba nieszczęścia szybko przekonały nas…
Wojna i pokój
Apokaliptyczny jeździec wojny nadrobił stracony dystans wobec zarazy i również zagościł w Europie. Oba nieszczęścia szybko przekonały nas, jak bardzo kruche jest nasze poczucie bezpieczeństwa i praworządności. A ich przyczyny tkwią głęboko w ludzkiej naturze.

Wojna jest przede wszystkim sprawą polityki, a nie filozoficznej refleksji. Niemniej jednak warto zastanowić się nad jej przyczynami oraz nad prawnymi środkami jej przeciwdziałania. Taką refleksję podjął — w reakcji na rozbiory Polski — Immanuel Kant w pracy Ku wieczystemu pokojowi z 1795 roku, gdzie nie tylko diagnozuje źródła wojen, ale podaje również propozycje antywojennego lekarstwa. Autor traktatu w poczuciu skromności szkolnych mędrków wobec zarozumialstwa polityków dostrzega, że władze lubią powoływać się na jakąś filozofię, aby usprawiedliwić wszczęcie wojny, ale szybko o niej zapominają, gdy trzeba uzasadnić powstrzymanie się od agresji. Niestety antywojenne przesłanie Kanta nie dotarło do przywódców politycznych przed tragedią II wojny światowej, ale po jej nieszczęściu zdawało się, że już nikt nigdy nie odważy się zaatakować innego narodu. Myliliśmy się. Jakże trudno uwierzyć, że historia raz jeszcze się powtarza.
Filozoficzne poszukiwania gwarancji pokoju powszechnego mają tradycję sięgającą do takich myślicieli jak Hugo Grocjusz, Samuel von Pufendorf, Gottfried Wilhelm Leibniz, a także Jean-Jacques Rousseau czy Charles-Irénée Castel de Saint-Pierre, który był autorem pojęcia wieczystego pokoju (paix perpetuelle). Przede wszystkim Kant wyraźnie uznaje moralną odpowiedzialność rządów za dążenie do pokoju. Traktuje suwerenne państwa jako podmioty moralne posiadające określone obowiązki wobec obywateli. Problem polega na tym, że o ile nad ludźmi można ustanowić władzę zwierzchnią państwa, która faktycznie może rozstrzygać spory i egzekwować swoje decyzje, to trudno to uczynić nad państwami bez ich suwerennej zgody. Stąd praktycznie należy uznać, że państwa znajdują się w stanie wojny. Nie chodzi jeszcze o już zaistniały międzypaństwowy konflikt zbrojny, lecz raczej ciągłą groźbę takiej waśni. Tak państwo funkcjonuje w stanie zagrożenia przed innymi, zbroi się, co naturalnie stwarza ryzyko rzeczywistej wojny. Tego rodzaju obawy może ograniczyć jedynie realny międzynarodowy mechanizm rozstrzygania sporów. Istotne jest tutaj prawo międzynarodowe, które ustanawia zewnętrzną organizację rozjemczą.
Dlatego Kant postuluje stworzenie federacji wyposażonej w odpowiednie uprawnienia i narzędzia. Nierealne jest jednak w jego opinii państwo światowe ze względu na nieprzezwyciężalne różnice językowe, kulturowe, religijne i inne. Chodzi raczej o formę pośrednią między naturalnym stanem wojny a „żandarmem narodów”, czyli o coś, co można nazwać „ligą pokoju”, odpowiedzialną za utrzymanie wiecznego pokoju. Stanowi ona wyraz imperatywu moralnego tak jak rządy są niezbędne dla zachowania pokoju wewnętrznego. Stan wojny będzie trwał dopóty, dopóki suwerenne państwa nie wezmą na siebie moralnej odpowiedzialności i nie podporządkują się wiążącym uchwałom podmiotu ponadpaństwowego. Kantowi można przyznać zasługę, że antycypował nowoczesne antywojenne regulacje takie jak helsiński akt końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie z 1975 roku.
W obu aktach kluczowa jest jednak gwarancja suwerenności państwa jako podmiotu moralnego: „żadne samoistne państwo nie powinno mieszać się przemocą do ustroju i rządów innego państwa”. Jest to zasada analogiczna do zasady wolności międzyludzkiej, która mówi, że granice wolności jednej osoby kończą się tam, gdzie zaczyna się wolność innych ludzi. Granice te wyznacza prawo moralne.
Przede wszystkim Kant uznaje, że czynnikiem wspierającym pokój jest ustrój republikański, który zapewnia poszanowanie wolności dzięki zasadzie równości i wzajemności. Taki ustrój wyklucza możliwość samodzierżawia, które przez pragnienie zachowania i wzmocnienia swojej pozycji, nie zgodzi się na podporządkowanie woli narodu, zwłaszcza w kwestiach wojny i pokoju.
Przyjęcie republikańskiej formy rządu daje większe gwarancje utrzymania pokoju. Naturalnym hamulcem przed pochopnym wszczynaniem wojen jest zastrzeżenie prawa do ich wypowiadania wyłącznie dla władzy ustawodawczej jako jednej z trzech podzielonych władz republiki. Chodzi o to, że obywatele są raczej ostrożni w rozpoczynaniu konfliktów, a przecież głównie na nich będzie ciążył obowiązek walki, pokrycia kosztów wojny, naprawienia zniszczeń wojennych, a przede wszystkim dług moralny wobec przyszłych pokoleń.
Nierepublikańska forma rządów w sprawach wojny i pokoju oznacza nie tylko, że władza wykonawcza ma prawo do wypowiadania wojny, ale również o wiele większą jej pokusę niż w rządach republikańskich. Decyzja o wojnie — lub wojskowej operacji specjalnej — jest dla jednowładcy bardzo łatwa, gdyż nie wymaga od niego najmniejszej ofiary poza banalnymi frazesami wygłoszonymi do idących na śmierć żołnierzy. Satrapa nie musi rezygnować z dotychczasowego luksusu, gnić w okopach i być narażony na utratę życia lub zdrowia. Samowładca nie tkwi na froncie, lecz wraca po pracy do swojej podmoskiewskiej daczy. Nie tylko może, ale faktycznie decyduje się na wojnę z najbardziej błahych powodów. Nie musi nawet starać się wymyślać przyzwoitego uzasadnienia, gdyż usłużni czynownicy zrobią to za niego. W każdym razie mocarstwowe aspiracje danego państwa oznaczają większe ryzyko wojny. Państwo, które zamiast na własnych obywateli łoży na armię staje się zagrożeniem dla otoczenia. Przeciwko takiemu agresywnemu mocarstwu mamy nie tylko prawo, lecz wręcz obowiązek zawiązać sojusz obronny.
Warto jednak nadmienić, że dla Kanta skuteczną kontrolę nadużyć władzy może dostarczyć jedynie republika, oparta na politycznej zasadzie rozdziału władzy wykonawczej od ustawodawczej. Despotyzm w przeciwieństwie do republiki dopuszcza bezprawie władzy wykonawczej, ponieważ nie pozwala na niezawisłą kontrolę przestrzegania prawa. W tym sensie również demokracja może być despotyzmem większości nad mniejszością; wola większości nie oznacza automatycznie woli ogółu a przede wszystkim ogranicza wolność mniejszości. W demokracji większość ostatecznie kontroluje wszystkie trzy części władzy, co niweczy sens jej podziału, którego istotą jest wzajemna kontrola nadużyć władzy wykonawczej przez wadzę ustawodawczą.
Wieczysty pokój stanowi dla Kanta nie tylko moralny ideał, ale również osiągalny cel działania. Wierzy w jego nieuchronność. Tutaj Kant podobnie jak klasyczni liberałowie odwołuje się do ludzkiego egoizmu, który tylko pośrednio może zapewnić pokój. Stąd postulat wolnego handlu międzynarodowego, który uczy ludzi działających w interesie własnym nieocenionych korzyści ekonomicznych płynących z pokojowej współpracy. Narody kooperujące gospodarczo i handlowo są mniej skłonne do prowadzenia wojen. Handel międzynarodowy, choć kierowany przez osobiste korzyści ma jednak zdolność do temperowania zapędów wojennych.
Do zmniejszenia prawdopodobieństwa wybuchu konfliktu prowadzi również postulat stopniowego zniesienia stałych armii i zastąpienia ich służbą obywatelską. Rozwiązanie Kanta ma ekonomiczne podstawy. Stałe armie zawodowe zachęcają państwa do konkurowania ze sobą w liczbie i uzbrojeniu. To oznacza, że w pewnym momencie koszt pokoju może być większy niż koszt krótkiej wojny. W konsekwencji stała armia sama w sobie jest przyczyną wojny ofensywnej. Przede wszystkim jednak opłacanie żołnierza zawodowego za zabijanie lub bycie zabitym jest niemoralne.
W szczególności groźne z punktu widzenia ryzyka wojny jest zaciąganie zobowiązań państwowych na cele militarne. Chodzi o — krytykowany przez Adama Smitha — angielski system finansowania wojen przez założony w 1694 roku Bank Anglii, który zachęca do prowadzenia wojny na kredyt bez konieczności bezpośredniego ponoszenia kosztów wojennych. Wojna bez kredytu wojennego ma racjonalną tendencję do ograniczania a rządzący poważnie zastanowią się, zanim się w nią zaangażują. Wojna na kredyt jest szczególnie niebezpieczna.
Najlepsza polityka bazuje na uczciwości, czyli na dobrej woli. Dla Kanta traktat pokojowy nie może być warunkowy, a w szczególności nie może zawierać ukrytych postanowień prowadzących do kolejnej wojny. To oznacza, że traktat pokojowy należy interpretować wyłącznie na rzecz pokoju, nigdy wojny. Pokój musi być prawdziwym końcem wojny, a nie tylko jej zawieszeniem. Umowa zawierająca zastrzeżenie, na przykład terytorialne, jest zawarta w złej wierze i jako taka nie może być legalna. Dalszą konsekwencją zasady uczciwości jest transparentność oraz wolność słowa.
Widzimy zatem, jak bardzo wojna znajduje się w jawnej sprzeczności z ideą prawa, które ma z istoty chronić pokój i dlatego nie może pozwalać na wojnę: „pojęcie prawa narodów jako prawa do wojny, właściwie w ogóle nie daje się pomyśleć”. Dopuszczenie takiego rozumienia prawa narodów oznaczałoby sprawiedliwość niszczenia a tego prawo usprawiedliwić nie może. Jeśli mir ma choć trochę oznaczać pokój, to nie da się go zrealizować na drodze wojny, która z założenia jest działaniem bezprawnym.
Warto doczytać:
O. Höffe, Immanuel Kant, tłum. A.M. Kaniowski, Warszawa: PWN, 2003.
I. Kant, Ku wieczystemu pokojowi (1795), tłum. M. Żelazny, w: Dzieła zebrane. Pisma po roku 1781, Toruń: Wydawnictwo Naukowe UMK, 2012. s. 331–374.
M. Zalewska, Traktat o wiecznym pokoju I. Kanta jako pierwowzór porządku prawnego wspólnoty europejskiej, w: O. Bogucki i S. Czepita (red.), System prawny a porządek prawny, Szczecin: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, 2008, s. 233–240.
Pierwotnie opublikowano:
Kubalica T., Wojna i pokój, „Radca.pl Kwartalnik Okręgowej Izby Radców Prawnych w Katowicach” t. 34 nr 2 (2022), DOI: https://doi.org/10.6084/m9.figshare.26888977.v1.
메타데이터
- post_id
- 221328b37eec
- slug
- wojna-i-pokój-221328b37eec
- url
- https://medium.com/@kubalica/wojna-i-pok%C3%B3j-221328b37eec
- canonical_url
- https://medium.com/@kubalica/wojna-i-pok%C3%B3j-221328b37eec
- author_url
- https://medium.com/@kubalica
- status
- ok
- fetched_at
- 2026-06-28 14:26:31