Pieczona, paprykowa, zimna
Zupa oczywiście. Taka w słoiku, do roboty. Chociaż niekoniecznie. Ostatecznie doszliśmy do wniosku z małżonką, że lepsza byłaby jej ciepła…

Pieczona, paprykowa, zimna
Zupa oczywiście. Taka w słoiku, do roboty. Chociaż niekoniecznie. Ostatecznie doszliśmy do wniosku z małżonką, że lepsza byłaby jej ciepła wersja zjedzona w małym górskim schronisku w Alpach. Przy kominku. A dookoła śnieg i Alpy.
Ale cóż. Trzeba było się zadowolić zimną wersją zjedzoną w robocie.
To w zasadzie nawet takie trochę gazpacho jest bardziej niż zupa. Chociaż gazpacho to przecież niby zupa. Tylko zimna. Zresztą zimna zupa zjedzona w ciepłej Katalonii, na jakiejś miłej rambli małego miasteczka, też daje radę.
Ale cóż trzeba było jednak zadowolić się wersją słoikową w robocie.
Zaopatrzenie:
- pomidor malinowy
- cebula mała
- dwa ząbki czosnku
- trzy papryki czerwone
- mozzarella
- bazylia, oregano, sól, pieprz
- łyżka oliwy
Przygotowanie jest dość proste. Warzywa trzeba zwyczajnie upiec. W piekarniku. Po upieczeniu z papryki i pomidora ściągamy skórkę. Jak z papryki nie schodzi skóra to znaczy że trzeba ją jeszcze popiec. Może nawet sczernieć ta skórka i tak się ją ściąga.
Po upieczeniu i oskórowaniu trzeba te wszystkie warzywa zblendować i doprawić. Dodać oliwy.
Mozzarellę pokroić w małą kostkę. Wrzucić do słoika, zalać zupą zimną. Zamknąć słoik. Następnego dnia pojechać w Alpy lub do Katalonii ew. pójść do roboty.
메타데이터
- post_id
- 459bc7952aa2
- slug
- pieczona-paprykowa-zimna-459bc7952aa2
- url
- https://medium.com/sensustricte/pieczona-paprykowa-zimna-459bc7952aa2
- canonical_url
- https://medium.com/sensustricte/pieczona-paprykowa-zimna-459bc7952aa2
- author_url
- https://medium.com/@rahn
- status
- ok
- fetched_at
- 2026-07-30 08:08:36