O potrzebie przestrzeni
Czasem przychodzi taki dzień, że trzeba iść na spacer po polach albo nad wodę. Zobaczyć dużo nieba nad głową. Poczuć przestrzeń wokół.
O potrzebie przestrzeni
Czasem przychodzi taki dzień, że trzeba iść na spacer po polach albo nad wodę. Zobaczyć dużo nieba nad głową. Poczuć przestrzeń wokół.

fot. Katarzyna Bartosik https://www.facebook.com/uwaznoscifotografia
Szczególnie w pandemii mocno tego doświadczałam. Co jakiś czas po prostu musiałam wyjechać za miasto i pobyć w otwartej przestrzeni. Moja codzienność była wówczas dość “gęsta”” i często byłam przebodźcowana, jak chyba większość z nas w czasie najradykalniejszych obostrzeń. Ogromną ulgę przynosiło spędzanie czasu w miejscu, gdzie można wyjść na spacer i nie spotkać nikogo przez parę godzin. I patrzeć, chłonąć. Niebo, pola, horyzont.
Coraz częściej myślę o tym, jak bardzo jest to potrzebne wszystkim osobom zajmującym się pomaganiem. Coś tak prostego, jak przestrzeń, ta dosłowna i ta metaforyczna. Dopiero wtedy, kiedy wszystkie konieczne sprawy mam z grubsza ogarnięte, mogę pobyć ze swoimi myślami i poukładać sobie w głowie. Przyjrzeć się procesom terapeutycznym, które prowadzę i “noszę w sobie”. Zdać sobie sprawę z subtelniejszych odczuć, które w codzienności pełnej obowiązków umykają, a czasem są diagnostycznie istotne. Pobyć i zobaczyć, co do mnie przyjdzie, co się wyłoni z gmatwaniny emocji i myśli. I wcale tu nie chodzi o odpoczynek, choć on też się przy okazji może przydarzyć. Chodzi o swobodną refleksję, o wgląd w siebie, który nie jest zaplanowany i ustrukturyzowany, jak np. wtedy gdy przygotowujemy się do superwizji. Czasem będąc ze sobą tak swobodnie, bez zadanego “tematu do przemyślenia”, można dojść do bezcennych wniosków. Coś głębiej poczuć, coś nagle zrozumieć. Nie bez przyczyny większość genialnych odkryć miała miejsce wtedy, gdy ich autorzy nie zajmowali się niczym konkretnym.
Pięknie, a przy okazji rzetelnie pisze o tym Siw Aduvill w książce “Hvile. Jak norweska sztuka leniuchowania uratuje nam życie”. Opierając się na licznych badaniach, wyjaśnia, jak to działa i dlaczego dolce far niente jest niezbędne dla zdrowia fizycznego i psychicznego. “Pomagaczom” zaś — także do tego, by dobrze pracować.
Napisałabym coś jeszcze, ale nie. Idę zrobić sobie przerwę. Spacerować po polach pojadę w weekend, a na razie będę zaspokajać potrzebę przestrzeni po troszku. To też działa.
Chętnie się dowiem, jak Wy macie. Jak doświadczacie potrzeby przestrzeni i jak ją zaspokajacie? Co Wam najlepiej robi — odrobina samotności, ograniczenie bodźców, kawał nieba nad głową — czy jeszcze coś innego? Piszcie :)
메타데이터
- post_id
- 4789b60ecab8
- slug
- o-potrzebie-przestrzeni-4789b60ecab8
- url
- https://medium.com/notatki-terapeutyczne/o-potrzebie-przestrzeni-4789b60ecab8
- canonical_url
- https://medium.com/notatki-terapeutyczne/o-potrzebie-przestrzeni-4789b60ecab8
- author_url
- https://medium.com/@j.piekarska
- status
- ok
- fetched_at
- 2026-07-26 03:39:34