← Back to list

Poświąteczne infekcje — dwa warianty

W trakcie lub tuż po przerwie świątecznej notuje się co roku rekordowe ilości wszelkich infekcji, głównie wirusowych i bakteryjnych…

Petra · 2025-01-16 08:38 · 0 claps · 1.5 min read
#święta #choroba #emocje #totalna-biologia #konflikt
Open on Medium ↗

Poświąteczne infekcje — dwa warianty

W trakcie lub tuż po przerwie świątecznej notuje się co roku rekordowe ilości wszelkich infekcji, głównie wirusowych i bakteryjnych. Chociaż objawy grypowe na ogół wyglądają podobnie, mamy tu do czynienia z dwoma przeciwnymi mechanizmami jeśli chodzi o przyczyny ich wystąpienia. Na podstawie oceny tej przyczyny łatwo przewidzieć, czy choroba powtórzy się w przyszłości w podobnej lub innej formie, czy też nie.

Bardziej popularny wariant świątecznej choroby to mechanizm obronny, będący reakcją na konflikt lub próbą jego uniknięcia. Podstawowy motyw to solidne rozłożenie się tuż przed świętami, żeby w zaplanowane odwiedziny w ogóle nie jechać i uchronić się przed niechcianymi emocjami. A przy okazji utrzymać dobry wizerunek — odwołujemy wizytę, żeby nie zarazić starszych w rodzinie czy dzieci, czyli myślimy rzekomo o innych zamiast o sobie.

Jeśli choroba zawczasu nam nie sprzyja, infekcję będziemy mieć już po świętach. Chociażby zapalenie gardła i chrząkanie za wszystkie niewypowiedziane urazy i powstrzymane riposty. Gorączka i stany zapalne jako próba wytępienia wszelkich treści odebranych jako agresywnych najeźdźców zagrażających naszej autonomii (nadal bez męża? jak ty wyglądasz? weź dokładkę, nie po to tyle stałam przy garach).

Dlaczego nie jest to optymalne rozwiązanie, a jedynie doraźny sposób ciała na zmniejszenie dyskomfortu i odreagowanie? Bo negatywny odbiór danej sytuacji i nieprzepracowane, odtwarzane co roku te same scenariusze nie zmienią się same pod wpływem jednej grypy. Żeby przestać chorować, trzeba zmodyfikować automatyczne, utrwalane latami reakcje związane z rodzinnymi świętami.

Nieliczne grono rozwojowych szczęśliwców doświadczy równie nieprzyjemnej infekcji niejako w nagrodę. Taka kilkudniowa, a czasami nawet dłuższa choroba, może być dowodem na rozwiązanie konfliktu. W końcu powiedziałam szczerze coś, co długo dusiłam w sobie = stan zapalny gardła (po którym następuje faza regeneracji). Pogodziłam się z kimś i zeszło chroniczne napięcie = bóle mięśniowe i z wyczerpania przespany cały weekend. Wszelkie wydzieliny: katar, mokry kaszel, pot, też mogą być sposobem na doczyszczenie sprawy, która już definitywnie się zakończyła i ciało nie chce dłużej trzymać jej schematów i pozostałości.

Przy minimalnej samoświadomości łatwo rozpoznać czy dopadła nas „pozytywna” (rozwiązująca) czy „negatywna” (utrwalająca) wersja choroby, ponieważ będą one inne w odbiorze emocjonalnym. Po rozwiązanym konflikcie, tuż przed tym jak rozłożą nas objawy, odczuwamy radość, lekkość, satysfakcję lub euforię, a po przejściu samej infekcji raczej czujemy się lepiej niż przed — wymęczeni, ale lżejsi. Za to unikowa choroba jest zastępnikiem niewyrażonych emocji, więc możemy mieć wtedy wrażenie, że nic nie czujemy lub że doznawana frustracja wcale nie jest fizycznie z niczym powiązana…


메타데이터
post_id
716a2f6002b7
slug
poświąteczne-infekcje-dwa-warianty-716a2f6002b7
url
https://medium.com/@juzteraz/po%C5%9Bwi%C4%85teczne-infekcje-dwa-warianty-716a2f6002b7
canonical_url
https://medium.com/@juzteraz/po%C5%9Bwi%C4%85teczne-infekcje-dwa-warianty-716a2f6002b7
author_url
https://medium.com/@juzteraz
status
ok
fetched_at
2026-08-04 02:06:22