← Back to list

Regresing — Drzwi, Które Otworzyły Wszechświat

W 1997 roku współtworzyłam książkę o regresingu.

Monika Wiech · 2026-06-01 22:00 · 0 claps · 8.2 min read
#rozwój-osobisty #regresing #pamięćemocjonalna #spiritual-psychology #depth-psychology
Open on Medium ↗
Wiki topics: PSY · Psychology 🧘 · Spirituality

Regresing — Drzwi, Które Otworzyły Wszechświat

W 1997 roku współtworzyłam książkę o regresingu.

Dziś, po prawie trzydziestu latach, wracam do fragmentu opisującego moje pierwsze spotkanie z tą metodą.

Czytam te słowa i widzę młodą kobietę, która przyszła na warsztat przekonana, że wie już wiele o psychice człowieka. Nie przypuszczała jednak, że kilka godzin później spotka samą siebie w sposób, którego nie zapomni przez całe życie.

Kiedy dziś wracam do opisu mojej pierwszej sesji regresingu, słyszę ją jak melodię.

Była obecna w moich snach, w ważnych spotkaniach, w wydarzeniach, których wtedy jeszcze nie rozumiałam.

Jakby życie próbowało opowiedzieć mi historię osoby, która żyła we mnie niewidzialna i którą miałam się dopiero stać.

W tamtym czasie wydawało mi się, że przychodzę po odpowiedzi.

Interesowały mnie przyczyny.

Chciałam wiedzieć, skąd bierze się lęk. Skąd pochodzą nasze reakcje. Dlaczego jedne doświadczenia zostawiają w nas ślad na całe życie, a inne przemijają niemal niezauważone.

Nie przypuszczałam jednak, że spotkam coś znacznie większego.

To pierwsze doświadczenie było pełne strachu, wzruszenia i zachwytu.

Tak dużego, że nie potrafiłam go w sobie pomieścić.

Dziś najbliższe jest mi takie porównanie:

To było tak, jakbym przez całe życie znała tylko Ziemię.

Wiedziała, że istnieją góry, rzeki, miasta i oceany.

Myślała, że właśnie tym jest świat.

A potem nagle ktoś pokazał mi niebo pełne galaktyk.

Nie kolejne miejsce na mapie a cały wszechświat. Nagle zobaczyłam, że rzeczywistość jest nieporównanie większa, niż przypuszczałam.

Że istnieją przestrzenie ludzkiego doświadczenia, o których wcześniej nie miałam pojęcia.

Był to szok.

Ale był to również moment ogromnych możliwości. Jakby świat nie miał zamkniętych drzwi dla nikogo …

Jakby wewnątrz mnie otworzyła się droga, o której istnieniu wcześniej nawet nie wiedziałam.

Droga, którą miałam dopiero nauczyć się iść.

Dzisiaj w tym doświadczeniu widzę również paradoks.

Wydawało mi się wtedy, że schodzę w przeszłość.

Że wracam do miejsc, które mnie ukształtowały.

Po latach myślę, że działo się równolegle coś odwrotnego.

Jakby przez obrazy, emocje i doświadczenia próbowała budzić się we mnie osoba, którą miałam się dopiero stać.

Regresja prowadziła mnie nie tylko do tego, co było.

Prowadziła mnie również do tego, co dopiero chciało się wydarzyć.

Nie tylko do przyczyn zdarzeń ale także do kierunku kolejnych wydarzeń w życiu

Przypomina mi się spirala, którą wiele lat temu sądziliśmy razem tatą. Jedna jej część skręcała się do środka, druga rozwijała na zewnątrz.

Dziś myślę, że życie porusza się właśnie w taki sposób.

Jedna spirala prowadzi ku korzeniom. Ku temu, co było. Ku historii, którą nosimy w sobie i często także w naszych rodzinach.

Druga prowadzi ku temu, kim możemy się stać.

Im głębiej schodzimy do własnych doświadczeń, tym bardziej poszerza się przestrzeń rozumienia życia.

To, co wydawało się tylko powrotem do przeszłości, staje się jednocześnie ruchem ku większej pełni.

W tym sensie regresing nie jest dla mnie wyłącznie archeologią psychiki.

Jest również spotkaniem z porządkiem życia, który nie kończy się na naszych zranieniach.

Pokazuje, że nawet najtrudniejsze doświadczenia mogą stać się częścią większej drogi.

Nie po to, by je usprawiedliwiać ale by je zrozumieć, unieść i przestać być przez nie definiowanym.

To doświadczenie było dla mnie czymś więcej niż odkrywaniem przeszłości.

Było momentem spotkania.

Spotkania z lękiem, który przez lata zamykał drogę do samej siebie.

Spotkania z własną historią.

Z tym, co pozostawało niewidoczne, choć nieustannie wpływało na moje życie.

To doświadczenie wiele zmieniło.

I być może dlatego po tylu latach nadal wracam do tej pracy.

dlatego, że pomaga stawiać ważne pytania.

Z biegiem czasu zaczęłam rozumieć, że źródłem wielu naszych lęków nie są wyłącznie bolesne wydarzenia.

Czasem pod nimi kryje się głębsze doświadczenie — poczucie, że świat nie jest miejscem, któremu można zaufać, miejscem sprawiedliwym.

Że życie stoi przeciwko nam, niezależnie od tego, co zrobimy i tak przegramy.

Z takim przekonaniem trudno kochać, działać.

Trudno odważyć się być sobą.

A przecież te historie często nie zaczynają się od nas.

Sięgają doświadczeń naszych rodziców, dziadków, a czasem jeszcze dalej.

Przenoszą się z pokolenia na pokolenie jak niewidzialne opowieści o tym, czego możemy się spodziewać po świecie.

Niektóre z nich przez lata nas okłamują;

Że jesteśmy niewystarczający i nie zasługujemy.

Że nie ma dla nas miejsca.

Że życie nie jest po naszej stronie.

Jedną z największych wartości tej pracy jest dla mnie możliwość zatrzymania się przy tych historiach i spojrzenia im w oczy.

Nie po to, by kogokolwiek osądzać.

Ale po to, by odzyskać prawdę.

By zobaczyć, że jesteśmy czymś większym niż lęki, które nam towarzyszą

I że nasze życie nie musi być ograniczone przez opowieści, które opowiadają się przez pokolenia zamykając ludziom oczy.

W takich momentach pojawia się coś, co trudno mi nazwać inaczej niż głębszym zaufaniem do życia.

Nie oznacza ono, że wszystko, co nas spotkało, było dobre albo sprawiedliwe.

Oznacza raczej odkrycie, że nawet najtrudniejsze doświadczenia mogą znaleźć swoje miejsce w większej całości.

Że nic nie musi zostać wykluczone.

Że nasze rany nie są końcem historii., ze czasem sa pytaniem , które otwiera drogę.

Potem jednak ważne jest, by nie iść nią samemu., bo uzdrawia nie tylko wgląd,

ale także obecność.

Obecność człowieka, który nie ocenia, nie przyspiesza i nie odwraca wzroku wtedy, gdy spotykamy własny lęk.

Taka obecność uczy nas czegoś bardzo prostego i głębokiego zarazem.

Że można przechodzić przez najciemniejsze miejsca i nie być w nich samotnym.

Że świat, krok po kroku, może znów stać się miejscem, które da się oswoić i zamieszkać.

Być może właśnie dlatego najgłębsza zmiana nie polega na znalezieniu odpowiedzi, ale na odzyskaniu odwagi do zadawania pytań.

Jeśli ten tekst w Tobie wybrzmiewa, zapraszam na warsztaty regresingu w Orzechówce (17–20 lipca), gdzie będziemy dalej zgłębiać to doświadczenie w pracy z własną historią. Tu znajdziesz szczegóły i zapisy: https://fb.me/e/4u0OOP2fj

Na końcu pozwalam sobie wrócić do miejsca, w którym wszystko się zaczęło — do fragmentu mojej pierwszej książki o regresingu („Uzdrawiające regresje”, 1997), zapisanego jeszcze językiem bliskim samemu przeżyciu.

Moje spotkanie z terapią regresingu — z książki „Uzdrawiające regresje”

“ Moje spotkanie z terapią regresingu

(MW) Pierwsze moje zetknięcie z regresingiem miało miejsce w Łodzi, w październiku 1995 r. Od samego początku terapia ta wywarła na mnie ogromne wrażenie i pochłonęła mnie bez reszty. Przez okres trzech lat ten sposób pracy z podświadomością wydał mi się najskuteczniejszy.

W grupie około 37 osób każdy się przedstawił i czekaliśmy na „nudny” wykład. Moje zdziwienie nie miało granic, gdy osoba prowadząca — Leszek Żądło — zaczął mówić o podświadomości i jej funkcjonowaniu. Wydawało mi się, że doskonale znam ten temat z książek. Jednak nigdy z nim nie pracowałam w sposób proponowany przez prowadzącego.

Zaczęliśmy od testów skojarzeń — czyli szybkich, luźnych odpowiedzi, bez kontroli myśli na poszczególne pytania.

Następnie przeszliśmy do afirmacji — czyli pozytywnych zdań na temat własnej osoby; by efekt ich wzmocnić, osoby wypowiadały je na głos, patrząc na siebie, bądź grupa powtarzała tę jedną afirmację dla danej osoby.

Po wykładach i serii ćwiczeń miała odbyć się sesja regresyjna. Wszyscy dobrali się parami, by raz grać rolę terapeuty, a raz klienta. Sesję poprzedziła medytacja. Zgodnie z zaleceniami co do samego procesu sesji regresyjnych położyłam się na plecach z ugiętymi kolanami, oddychając rytmicznie, z myślą, że terapeuta, gdyby ujrzał jakąś reakcję, coś niepokojącego lub zmiany w ciele, miał wygłosić regułkę: „Gdy odliczę od trzech do zera, wrócisz pamięcią do momentu, gdy pierwszy raz poczułaś te emocje i uwolnisz się od nich raz na zawsze. 3, 2, 1, 0 — już”. Myślałam, że tak banalna terapia nie jest w stanie szczegółowiej uleczyć i dotrzeć do jakiejkolwiek blokady emocjonalnej, by ją wyeliminować — myliłam się. Gdy oddychanie zaczęło mnie nudzić, przestałam kontrolować, co się ma dzieje — bo nic się nie działo — i poddałam się. Nagle pojawiła się u mnie chęć płakania. Przypomniałam sobie, że mam dzieje, czułam się winna. Widziałam jakieś nieistotne sytuacje — ale to było ważne. Zaczęłam płakać. Było mi smutno, źle, a uczucie winy cały czas się utrzymywało. Wtedy skonfrontowałam się z przyczyną mojego stanu, z tym, co działo się w dzieciństwie. To doświadczenie było owocniejsze — dało mi klucz do poznania samej siebie. Następnie pojawiło się u mnie poczucie więzi z terapeutą, które buduje się, że takie połączenie między terapeutą a klientem to połowa sukcesu.

Modliłam się przed sesją — powierzyłam się Bogu i byłam gotowa wchodzić we wszystko, co kryła w sobie ma podświadomość. Ta otwartość, wiara i poczucie bezpieczeństwa pozwoliły mi na pełne rozluźnienie.

Po serii oddechów (pełnych) wpadłam w histeryczny płacz. Po odreagowaniu okazało się, że przejęłam go od mamy (mama często w młodości wpadała w histerię — mnie się to nie zdarzało, raczej miałam problemy, by manifestować swe emocje płaczem. Po sesji nie blokuję tej sfery emocjonalnej). Później nie pamiętam, co kolejno odreagowywałam. Wiem, że nie słyszałam niczego z zewnątrz poza głosem terapeuty. W chwili, gdy sytuacja, którą odczuwałam, wydawała się nie do zniesienia z powodu bólu, lęku czy żalu, myślałam sobie o opiece boskiej i to odchodziło. Każda emocja, która się pojawiła, po uzmysłowieniu sobie, skąd pochodzi, rozpływała się.”

Na przykład w chwili, gdy czułam się zła, czułam jak całe moje ciało pulsuje, pięści zaciskają się, chciało mi się drapać, zmienił mi się głos, zaczęłam sapać, bolało mnie serce. Nienawidziłam. Zbierałam tej nienawiści w sercu coraz więcej.

Gdy terapeuta zapytał: Po co ci ona? Odparłam, że się boję, muszę tak robić i nie mam już siły.

Kolejne pytanie terapeuty brzmiało: A gdy odliczę od trzech do zera przypomnij sobie, kiedy pierwszy raz tak nie miałaś siły nienawidzić, bałaś się czegoś. Teraz zobaczysz to i uwolnisz się od tych emocji. 3, 2, 1, 0 — już.

Po tym zdaniu cała moja złość opadła. Zobaczyłam, jak na serce spadła mała kropla miłości, ciało moje przestało ulegać konwulsjom, a ja zaczęłam płakać.

Wtedy zrozumiałam, że to miłości się bałam i przed nią zbierałam w sercu tę nienawiść — dominującą siłę i moc.

Nie wiem, skąd miałam ten wzorzec przejęty. Regresing zakłada możliwość sięgania do wcześniejszych wcieleń — nie przywiązuję do tego większej wagi. Ważne, że przeżyłam tę chwilę i zmieniła ona wiele w moim życiu.

Uświadomiłam sobie, że każda nasza emocja, reagowanie na różne sytuacje, poprzedzają nasze wcześniejsze doświadczenia. Nie reagujemy na coś, tylko z poprzedniego życia.

Każdy z nas ma swój bagaż przeżyć i doświadczeń. Niektórym jednak potrafi on bardzo ciążyć i zniekształcać wizję rzeczywistości.

To tak, jakby każdy z nas patrzył na świat przez okulary. Niektórzy potłukli je po drodze, inni pomylili dioptrie, a jeszcze inni po prostu ich nie przetarli i dlatego błądzą i ciągle coś im nie wychodzi.

Więc to, że w nowej sytuacji reagujemy lękiem, jest kluczem postępowania. Kiedy tylko uzmysłowimy sobie nasze reakcje, przyznamy się do tego, co czujemy — możemy to zmienić. Właśnie regresing daje nam szansę zmiany naszych zachowań i reakcji na zwyczajnej. Dzięki powracaniu do momentu, gdy po raz pierwszy zetknęliśmy się z daną sytuacją i przypomnieniu sobie naszych emocji i decyzji, jesteśmy w stanie jeszcze raz to przeżyć i zrozumieć nasze postępowanie. Teraz tylko dzieje się to w sposób świeży, mniej bolesny i bezpieczniejszy — bo pod okiem terapeuty. To działanie ma na celu uświadomienie sobie przez odreagowującego wzorca postępowania i zmiany tego, co dotychczas było u niego stałą niedostrzegalną normą działającą na niekorzyść. Regresing pokazał mi, że nie ma rzeczy złych, złych emocji, zdarzeń czy decyzji. Wszystko po prostu jest — a nasze rozumienie tego.”

czasem jest za wąskie, za płytkie, gdyż nie znamy prawdziwych przyczyn postępowania (czasem nawet własnych).

Dlatego regresing eliminuje możliwość oceniania. Wszystko, co czujemy, jest efektem końcowym naszych wcześniejszych działań, bądź też schematem przyjętych zachowań, na które byliśmy zachłanni w dzieciństwie.

To nie znaczy, że regresing usprawiedliwia. Ta metoda pozwala: spojrzeć wstecz, zbadać, dlaczego tak wybieramy, skąd biorą się nasze emocje, poszerza świadomość i otwiera nowe horyzonty.

W czasie tych lat, kiedy badałam swą podświadomość metodą regresywną, zobaczyłam, jak wiele sytuacji, w których się znajdowałam, towarzyszył lęk.

Ta praktyka badania stanu swego samopoczucia uświadomiła mi, że przeważającą emocją, która jest obecna w moim życiu, jest lęk wywodzący się z braku poczucia bezpieczeństwa. Wcześniejsze niejednokrotnie nieuświadomione: złe samopoczucie, chwiejność nastroju, bóle w okolicy serca — teraz potrafię zaobserwować, badać, gdzie mają swe podłoże. A przede wszystkim umiem przyznać się sama przed sobą, co czuję i dzięki temu analizuję, jak dana emocja jest oceniana przez normy moralne, społeczne.

Ujrzenie siebie w świetle wolnym od oceny pozwala poczuć się wartościowym i niewinnym. Daje zapał do działania, ewentualnej zmiany błędnych zachowań bez zahamowań. To podejście nie eliminuje zdrowej autokrytyki, a jedynie zachęca do działania i motywuje, by z błędów wyciągać konstruktywne wnioski.

Indywidualnie wybrałam regresing jako skuteczną technikę usuwania przyczyn lęku, dlatego, że ta terapia pracy z podświadomością:

• daje konkretne rezultaty;

• pomaga w procesie dojrzewania;

• uczy, jak wyciągać wnioski;

• i opiera się na badaniu wnętrza.

W dalszej części tej książki, prócz własnych doświadczeń, będziemy czerpać z pomocy osób, które podczas sesji regresingu w naszej obecności usuwały stany chorobowe, poczucie dziecięcego zagubienia czy wreszcie podświadomego lęku.”


메타데이터
post_id
97f7b4cbb071
slug
regresing-drzwi-które-otworzyły-wszechświat-97f7b4cbb071
url
https://medium.com/@monikaa.wiech/regresing-drzwi-kt%C3%B3re-otworzy%C5%82y-wszech%C5%9Bwiat-97f7b4cbb071
canonical_url
https://medium.com/@monikaa.wiech/regresing-drzwi-kt%C3%B3re-otworzy%C5%82y-wszech%C5%9Bwiat-97f7b4cbb071
author_url
https://medium.com/@monikaa.wiech
status
ok
fetched_at
2026-08-20 04:21:21