Bezpieczeństwo i obronność Europy a stan demokracji w państwach NATO
Jednym z czynników przyczyniających się do podważania zdolności państw europejskich do adekwatnego reagowania na pojawiające się wyzwania i…
Bezpieczeństwo i obronność Europy a stan demokracji w państwach NATO
Jednym z czynników przyczyniających się do podważania zdolności państw europejskich do adekwatnego reagowania na pojawiające się wyzwania i zagrożenia jest upadek demokracji i wartości z nią związanych.
Od dekad bezpieczeństwo w Europie (i Europy) oparte jest na trzech filarach instytucjonalnych: OBWE, UE i NATO. Ta ostatnia organizacja odpowiada głównie za bezpieczeństwo militarne i powszechnie postrzegana jest przez pryzmat zdolności do obrony państw członkowskich. Jednak podejmowanie decyzji w rosnącym gronie polityków z różnych krańców Europy (Lizbonę i Warszawę dzieli 3000 km, Oslo i Ankarę podobna odległość) staje się coraz trudniejsze z uwagi na rosnące rozbieżności polityczne, rozchodzące się interesy gospodarcze i społeczne. W trzeciej dekadzie XXI wieku nawet nie wszystkie państwa członkowskie jednakowo postrzegają środowisko bezpieczeństwa. Różne jest zagrożenie atakiem terrorystycznym, niejednakowa presja migracyjna, tak jak i siła i stabilność gospodarki, stan i uzbrojenie sił zbrojnych.
Wydaje się, że obok rosnącego zagrożenia ze strony Rosji, jednym z największych wyzwań dla bezpieczeństwa Europy i całego obszaru euro-atlantyckiego jest załamywanie się demokracji w wielu państwach NATO.
Dla Starego Kontynentu jest to być bezpiecznym albo poddać się niekończącym się turbulencjom.

Sojusz Północnoatlantycki nie jest typowym sojuszem wojskowym utworzonym dla odparcia zagrożenia militarnego. Jest sojuszem polityczno-wojskowym, utworzonym by umożliwić bezpieczną odbudowę Europy i jej rozwój po II wojnie światowej. Dlatego od momentu utworzenia w 1949 roku nie tylko odstraszał wrogów zewnętrznych, ale też propagował zasady demokratyczne. Bardzo podobny ustrój i zasady rządzenia, przywiązanie do równości praw politycznych i obywatelskich spajały członków sojuszu równie mocno co zagrożenie ze strony Związku Radzieckiego. Już w Preambule sygnatariusze deklarują przywiązanie do wolności i rządów prawa, zaś artykuł 2 Traktatu Waszyngtońskiego wręcz zobowiązuje członków do wzmacniania wolnych instytucji.
Większość traktatów o charakterze obronnym rozwiązuje się bądź rozpada po ustaniu bezpośredniej przyczyny ich zawiązania. NATO zaś trwa już ponad 30 lat po rozpadzie Związku Radzieckiego, utrzymywane głównie przez jedność demokratycznych i wolnościowych zasad swych członków i wspólną wizją bezpiecznej egzystencji. Sojusz w czasie zimnej wojny odegrał kluczową rolę w Europie w umacnianiu liberalnej demokracji i kreowania atmosfery zaufania. Zapobiegało to nawrotom nacjonalizmu, szowinizmu, nietolerancji i ekstremizmu.
Otwierając się na nowych członków, NATO wymagała porzucenia autokratycznych konstytucji, przepisów i praktyk. Dlatego tak długo na otwarcie drzwi czekały m.in. Albania, Chorwacja, a potem Czarnogóra, Bośnia i Północna Macedonia. Na przełomie tysiącleci, aby dobrze wypełniać nowe zadania w zakresie reagowania kryzysowego, sojusz musiał opierać swą spójność polityczną na wspólnocie wartości. Interesy państw, ich cele doraźne i długofalowe są różne tak, jak ich społeczeństwa i gospodarki. Tym, co je spaja są wartości, przywiązanie do pokoju i przekonanie, że tylko w warunkach demokracji możliwy jest dalszy nieskrępowany rozwój państw.

Wraz ze wzrostem liczby członków organizacje stają się trudno sterowalne z uwagi na powiększająca się liczbę niekoniecznie zbieżnych interesów narodowych, ale i tego NATO uniknęło z uwagi na podzielane przywiązanie do demokracji, swobód obywatelskich itp.
Niestety, w drugiej i trzeciej dekadzie XXI wieku, niemal równolegle z rosnącym zagrożeniem ze strony Federacji Rosyjskiej, niektórzy członkowie NATO rozpoczęli proces rozwiązywania swych demokratycznych instytucji i porzucania swobód obywatelskich. Zwrócili się w stronę rządów autorytarnych i odwołując się do demagogii i populistycznej retoryki, wywołują niepokój w społeczeństwach i epatują często wyimaginowanymi zagrożeniami, co ma uzasadniać rezygnację z zasad i instytucji demokratycznych.
Czynniki destabilizujące liberalny ład pojawiały się na całym świecie już wcześniej: od ataku terrorystycznego na World Trade Center (2001) w Nowym Jorku, przez wojnę w Iraku (2003) i Afganistanie, kryzys finansowy (2008), który podważył wiarę w system kapitalistyczny czy rosyjski atak na Gruzję (2008) zakończony siłowym wydzieleniem Abchazji i Osetii Południowej. W ostatnich latach mięliśmy aneksję Krymu przez Federację Rosyjską (2014), pozostawioną właściwie bez istotnych długofalowych reakcji Zachodu, kryzys humanitarny w Syrii i migracyjny w Europie (2015), referendum decydujące o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA (2016), a w końcu pandemia COVID-19 (od 2020) z eksplozją teorii spiskowych. Białoruskie prowokacje na granicach państw NATO (2021/2022) zaostrzyły retorykę władz niektórych państw europejskich ukierunkowaną na konieczność odparcia bezpośrednich zagrożeń, przy czym wielokrotnie deklarowanym wrogiem były też szeroko pojęte prawa człowieka i obywatela, wolne sądy, społeczności LGBTIQ+, a także wprost Unia Europejska.
To wszystko działo się równolegle z rozwojem w krajach demokratycznych skrajnie prawicowych ruchów populistycznych posługujących się hasłami antyliberalizmu, ksenofobii, powrotu do tradycji i pod tym przykryciem walczących o odwrót od wolności i swobód obywatelskich, społecznej kontroli procesów legislacyjnych i decyzyjnych na najwyższym szczeblu.
Gdy na Węgrzech prawicowa partia Fidesz zdecydowanie wygrała wybory parlamentarne w 2010 roku, uzbrojona w bezwzględną większość natychmiast zmieniła konstytucję (w 2011 roku bez żadnych konsultacji) i osłabiła demokratyczną kontrolę nad egzekutywą, zwiększyła liczbę sędziów w węgierskim Trybunale Konstytucyjnym i obsadziła te nowe miejsca swoimi sympatykami. Od tego czasu stopniowo też likwidowała niezależne media, często poprzez przejęcie ich przez zwolenników przywódcy Fideszu Wiktora Orbana i zmianę ich orientacji na prorządową lub po prostu zamknięcie. Wskaźnik wolności prasy badany przez Reporterów bez granic, stawiał w 2021 roku Węgry na 92 miejscu na świecie. Kurs państwa coraz bardziej odchyla się od demokracji, swobód obywatelskich, wartości europejskich demokracji liberalnych, rozjeżdżając się z kursem ogromnej większości państw NATO.
Kiedy na Węgrzech pojawiały się pierwsze sygnały o możliwej rezygnacji z prodemokratycznego kursu, niewielu przypuszczało, że Polska pójdzie tym tropem. Jednak od początku władzy Prawa i Sprawiedliwości (listopad 2015) stopniowo likwidowano, bądź upośledzano działanie kluczowych dla demokracji i swobód obywatelskich instytucji: Trybunału Konstytucyjnego, Prokuratury i systemu sprawiedliwości, telewizji publicznej, lokalnej prasy, samorządów, organizacji pozarządowych, a nawet instytucji kultury. Wskutek kilkukrotnej wymiany kadr, pozbyto się zarówno doświadczonych dyplomatów jak i dowódców najwyższych szczebli, co obniżyło rangę kraju zarówno w UE jak i NATO.
Polska i Węgry są członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego od 1999 roku, więc stosunkowo krótko w jego ponad siedemdziesięcioletniej historii. Co ciekawe, podobny zwrot zauważyć można w Turcji należącej do NATO od 1952 roku. Tak zwani starzy członkowie NATO nie są więc w żaden sposób zabezpieczeni przed zboczeniem z demokratycznego kursu.
Turecka Partia Sprawiedliwości i Rozwoju, która w początkach XXI wieku przyczyniła się do bezprecedensowego rozwoju kraju i poszerzenia swobód obywatelskich, w połowie drugiej dekady tego stulecia rozpoczęła umacnianie swej władzy w sposób coraz mniej demokratyczny, by w 2016 roku rozpocząć zdecydowany zwrot ku autorytaryzmowi. Presja, a później wręcz aresztowania dziennikarzy mediów o poglądach sprzecznych z linią partii, spowodowało całkowite zduszenie wolności słowa. System sprawiedliwości został całkowicie podporządkowany partii kierowanej przez Recepa Erdogana, który jako prezydent Turcji skupił w swych rękach pełnię władzy wykonawczej. Postawiło to kraj w jednym rzędzie z Chińską Republiką Ludową, Federacją Rosyjską, Iranem i Syrią. Żeby podkreślić swoje niezadowolenie ze współpracy z krajami Zachodu, Ankara zakupiła od Moskwy system rakietowy S-400, zupełnie niekompatybilny z uzbrojeniem NATO. Erdogan do rozbieżności o charakterze politycznym dorzucił więc też militarne.
Jak widać pozbawione społecznej kontroli władze dokonują zmian, które trudno uznać za korzystne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.
Podobnie w polskich realiach co najmniej wątpliwe wydaje się przeniesienie znacznych sił pancernych nad wschodnią granicę, zakup supernowoczesnego myśliwca F-35 o przeznaczeniu raczej ofensywnym (w symbolicznej w stosunku do potrzeb liczbie 32 sztuk i bez offsetu), a także zakup 250 niezwykle ciężkich i paliwożernych czołgów Abrams III generacji (bez offsetu, konstruowanego w jednostkach miary u nas niestosowanych, napędzanego paliwem lotniczym), które mają być rozmieszczone na wschodniej granicy Polski, gdzie będą miały problemy z operowaniem z uwagi na niewielką nośność mostów. A to tylko kilka rzucających się w oczy przykładów.

W wielu innych państwach NATO do głosu dochodzą partie i ugrupowania polityczne o poglądach skrajnie nie przystających do demokracji, wolności i swobód obywatelskich. We Francji coraz popularniejszy jest Front Narodowy, który rzekomo przyjął pieniądze od Federacji Rosyjskiej. W Niemczech rośnie w siłę Alternatywa dla Niemiec, a w Holandii Partia Wolności Geerta Wildersa. Również Stany Zjednoczone zanotowały rosnący w siłę antydemokratyczny ruch w społeczeństwie, wzmacniany w latach 2016–2020 przez ultraprawicowego, rozchwianego prezydenta.
Wprawdzie Grecja na przełomie lat 60. i 70. XX wieku była rządzona przez juntę wojskową, walczyła z Turcją o władztwo nad Cyprem, co bez wątpienia osłabiało Sojusz Północnoatlantycki. Było to jednak w czasach, gdy zagrożenie postrzegane było jako konkretne i bardzo bezpośrednie, a rywalizacja między blokami polityczno-wojskowymi gwarantowała przynajmniej poprawną współpracę w NATO.
Każdy autorytarny reżim podważa wzajemne zaufanie co do rzeczywistych intencji sojusznika, sprzyja korupcji, obniża jakość służb państwowych, w tym tych odpowiedzialnych za dyplomację, bezpieczeństwa narodowe i międzynarodowe oraz zwiększa prawdopodobieństwo podjęcia próby wzmacniania zależności od adwersarza czy wręcz obalenia władzy.
Współczesne formy oddziaływania Rosji na przeciwników obejmują działania polityczne, informacyjne i cybernetyczne, gospodarcze oraz energetyczne. Mieszczą się w tym ukryte transfery finansowe o charakterze przekupstwa politycznego, wzmacniania przeciwników demokracji, wolności i swobód obywatelskich, w celu szerzenia nietolerancji, nacjonalizmu, ksenofobii i podziałów w krajach NATO. Prezydent Putin, chcąc wzmacniać choćby najmniejsze przejawy różnic w gronie państw członkowskich, szuka okazji do prowadzenia rozmów z przywódcami państw indywidualnie. Jednocześnie okazuje zrozumienie i wsparcie państwom mniej demokratycznym (określanym jako asertywne). Uznanie samozwańczych republik de facto wyrwanych ze wschodniej części Ukrainy jest kolejnym krokiem na drodze do poszerzania grona państw niedemokratycznych, popierających ten kurs i jego głównego promotora — Federację Rosyjską.
Wydaje się, że obecnie, oprócz militarnego wzmacniania swej wschodniej flanki, Sojusz Północnoatlantycki powinien przywracać przywiązanie do wartości demokratycznych i wolnościowych, do praw człowieka i obywatela, wolnych sądów i mediów. Wysyłając siły wsparcia, dążyć do przywracania pełnej społecznej kontroli nad użyciem sił zbrojnych i ich kompatybilnością.
Gdyby grupa NATO-wskich państw niedemokratycznych jeszcze urosła, sojusz mógłby zostać obezwładniony od środka, pozbawiony decyzyjności. Mógłby zrezygnować ze stania na straży bezpieczeństwa niektórych państw, zwłaszcza najmniejszych, niedysponujących np. siłami powietrznymi albo najbardziej wysuniętych na wschód, więc szczególnie podatnych na bezpośrednie oddziaływanie Rosji.
Bez względu na sympatie i preferencje polityczne, społeczne i wszelkie inne — wszyscy obywatele państw sojuszniczych mają interes w chronieniu praw człowieka i obywatela, bronieniu zasad demokratycznych i instytucji je gwarantujących. Nie jest to tylko kwestia polityki i sytuacji wewnętrznej poszczególnych krajów, ale też efektywnego prowadzenia polityki bezpieczeństwa i przez te kraje i przez Sojusz Północnoatlantycki jako całość, póki jest całością.
Korzystałem m.in. z następującej literatury:
M. Bogunia-Borowska (red.), Fundamenty dobrego społeczeństwa. Wartości, Warszawa 2015
I. Krastev, S. Holmes, The Light that Failed. Why the West is Losing the Fight for Democracy, New York 2019
S. Levitsky, D. Ziblatt, Tak umierają demokracje, Łódź 2018
M. F. Plattner, Is Democracy in Decline? „Journal of Democracy” January 2015, volume 26 Number 1
C. A. Wallander, NATO’s Enemies Within. How Democratic Decline Could Destroy the Alliance, „Foreign Affairs” July/August 2018
메타데이터
- post_id
- 9c573eee5709
- slug
- bezpieczeństwo-i-obronność-europy-a-stan-demokracji-w-państwach-nato-9c573eee5709
- url
- https://medium.com/@maciejpreus/bezpiecze%C5%84stwo-i-obronno%C5%9B%C4%87-europy-a-stan-demokracji-w-pa%C5%84stwach-nato-9c573eee5709
- canonical_url
- https://medium.com/@maciejpreus/bezpiecze%C5%84stwo-i-obronno%C5%9B%C4%87-europy-a-stan-demokracji-w-pa%C5%84stwach-nato-9c573eee5709
- author_url
- https://medium.com/@maciejpreus
- status
- ok
- fetched_at
- 2026-08-01 19:37:17