Obcy, ludzie, nie lękajcie się!
Być może tym, co dokucza człowiekowi najbardziej jest samotność. W kontekście czegoś, co z coraz silniejszym przekonaniem nazywam Projektem…
Obcy, ludzie, nie lękajcie się!
Być może tym, co dokucza człowiekowi najbardziej jest samotność. W kontekście czegoś, co z coraz silniejszym przekonaniem nazywam Projektem Noe, może lepiej mówić o samotności ludzkości jako gatunku, dojmujące poczucie izolacji żywego świata w kosmicznej, martwej, jak wynika z naszych badań i obserwacji, przynajmniej na razie, pustce. Odkrycie życia poza Ziemią, które podobno, jeśli dać wiarę niektórym, całkiem nieodległe jest w czasie, byłoby dla człowieka wstrząsem.
Skłaniam się ku poglądowi, że Homo sapiens nie tylko nie powinien być przed takim wstrząsem chroniony, ale, że wręcz potrzebuje czegoś właśnie takiego, także a nawet, jak sugeruję na końcu tego odcinka, zwłaszcza w kontekście projektu Noe.
Zapewne ktoś znów dostrzeże w tym co piszę tutaj dygresję. To pozór. Temat cyklu ma wiele aspektów, o których długo, właściwie przez lata całe, myślałem. Każdy z tych aspektów i możliwych wariantów rozwoju wydarzeń, zwłaszcza w dłuższych pespektywach czasowych powinien być uwzględniony i przeanalizowany. Należy do nich ewentualność spotkania/znalezienia/odkrycia/ obcych, pozaziemskich, form życia. Ponieważ Projekt Noe życia dotyczy, kwestia ta powinna zostać co najmniej przemyślana.
Projekt zakłada, iż potrzeba zmiany naszego sposobu myślenia o sobie, cywilizacji i sensie istnienia na Ziemi. Odkrycie życia pozaziemskiego, czy to byłyby jakieś proste mikroorganizmy, choćby całkiem niedaleko, na księżycu Jowisza np., czy sygnały z oddali świadczące o inteligentnym życiu na poziomie zbliżonym do naszego, czy nawet odkrycie jakiejś supercywilizacji (wątpliwe czy taka pozwoliłaby nam się „odkryć”, nawiasem mówiąc), czy coś zupełnie innego, czego nawet sobie nawet nie umiemy wyobrazić, przeobraziłoby sposób postrzegania wszystkiego, od naszego indywidualnego życia, życia jako całości w sensie planetarnym, przez obraz kosmosu bliskiego i dalekiego, po cały Wszechświat. Przypominam, że zmianę perspektywy w postrzeganiu siebie i wszystkiego dookoła postuluję od samego początku tego cyklu.
Oczywiście zdaje sobie sprawę, że częścią takiej nowej perspektywy mógłby być wielki lęk. Jednak pomyślmy chwilę. Na dłuższą metę unikanie lęku przed obcym, w tym przypadku obcym kosmicznym, jest bardzo podobne do rozwiązywania problemów z ocieplaniem klimatu. To tymczasowa ulga, mało istotne środki zapobiegawcze. Ile to da nam czasu w pozornym spokoju? Jak długo da się przetrwać „bez lęku”, oddalając tę myśl od siebie. Sto lat. Tysiąc. Jeśli „oni” tam są, to nieuchronnie sami nas odkryją, a być może już odkryli — tego nie możemy wykluczyć. Z pewnych punktów widzenia chyba byłoby lepiej, żebyśmy to my ich odkryli. Zawczasu i w porę.

Obco wyglądające obce organizmy na obcej planecie
Chyba, że „ich” w ogóle nie ma. Jest taki nurt myślenia odwołujący się do brzytwy Ockhama, traktujący założenie z góry, że żadnych obcych pozaziemskich nie ma, jako najbardziej racjonalne podejście, „bo po co mnożyć zbędne byty, których istnienia nie można dowieść”. Tylko, że ten „racjonalizm” też polega na wierze a nie dowodach. „Nieistnienia” obcych w ogóle nie da się dowieść we Wszechświecie, który znamy w tak niewielkim stopniu a prawdę mówiąc, nawet nie wiemy jaki jego fragment jest dostępnym naszym oczom i przyrządom.
Galaktyka bawi się bez nas?
W niektórych kręgach znormalizowano już przekonanie, że „galaktyczne przyjęcie już trwa bez nas”. W połowie 2020 r. badacze z Uniwersytetu w Nottingham ogłosili, że najbardziej prawdopodobna liczba kontaktujących się z innymi obcych cywilizacji w Drodze Mlecznej wynosi trzydzieści sześć. Nie jest to liczba oszałamiająca ogromem w kontekście rozmiarów naszej Galaktyki, ale przy takim założeniu (jeśli ma coś wspólnego z prawdą) należałoby liczyć się z kontaktem.

Galaktyczne przyjęcie trwa bez nas
Christopher Conselice, profesor brytyjskiej uczelni i jego współpracownicy opisali w „Astrophysical Journal”, jak udoskonalili równanie Drake’a przy pomocy nowych danych i założeń, co pozwoliło im uzyskać powyższe szacunki. „Założyliśmy, że inteligentne życie powstanie na innych planetach, podobnych do Ziemi, tak jak na Ziemi, więc w ciągu kilku miliardów lat życie powstanie automatycznie jako naturalna część ewolucji,” powiedział w komunikacie prasowym. Przy najsurowszym zestawie założeń, w których życie tworzy się pomiędzy 4,5 a 5,5 mld lat po uformowaniu się gwiazdy, według tego oszacowania w naszej Galaktyce istnieje prawdopodobnie od 4 do 211 cywilizacji zdolnych do komunikowania się z innymi, zaś najbardziej prawdopodobną liczbą jest 36 a najbliższa z nich oddalona byłaby o 17 tysięcy lat świetlnych. Zespół naukowców uważa, że nasza cywilizacja musiałaby przetrwać co najmniej kolejne 6120 lat, by możliwa była komunikacja dwukierunkowa.
W ciągu ostatnich 20 lat astronomowie wykryli kilka tysięcy egzoplanet, co sugerowałoby, że potencjalnie nadające się do zamieszkania światy są powszechne w całej galaktyce Drogi Mlecznej (i prawdopodobnie w całym Wszechświecie). Istnieje zatem, jak twierdzi wielu ekspertów, wiele miejsc zdatnych i nadających się dla życia, takiego jakie znamy, w całym kosmosie, a biorąc pod uwagę przyjmowany wiek Wszechświata, około 13,8 miliarda lat, było mnóstwo czasu, by formy życia mogły rozwinąć złożoność i inteligencję.
Mimo, że liczba potencjalnie zdolnych do komunikowania się cywilizacji wydaje się, zwłaszcza gdy z całą powagą traktuje się tego rodzaju rozważania, niemała, to kontakt wciąż nie jest prostą sprawą. Gdyby jednak udało się go nawiązać, jakie miałoby to dla nas, dla ludzkiej cywilizacji i dla Ziemi doniosłe konsekwencje.
Hipotetyczne zmiany na Ziemi wskutek kontaktu z istotami pozaziemskimi mogą, jak się prognozuje, być znacząco różne pod względem wielkości i rodzaju, w zależności od poziomu zaawansowania technologicznego cywilizacji pozaziemskiej, stopnia życzliwości lub złej woli oraz stopnia wzajemnego zrozumienia między nią a ludzkością. Metoda, za pomocą którego ewentualnie się skontaktujemy, czy to będzie spektrum elektromagnetyczne, czy bezpośrednia interakcja fizyczna, artefakt pozaziemski, czy inna droga, mogą również wpłynąć na rezultaty kontaktu.
Skutki ewentualnego kontaktu, szczególnie z cywilizacją przewyższającą nas technologicznie, często są porównywane do spotkania kultur na Ziemi, czego znanym historycznym przykładem było odkrycie Ameryki. Takie spotkania zazwyczaj prowadziły do niszczenia cywilizacji na niższym poziomie, co nie jest optymistycznym dla nas prognostykiem, ale, jak piszę dalej, najczarniejsze prognozy nie zawsze wydają się logiczne. Wskazuje się też często analogie do licznych spotkań między gatunkami rodzimymi i inwazyjnymi zajmującymi tę samą niszę ekologiczną, co byłoby ciekawym scenariuszem, ale chyba nie dotyczy „wyższości” istot dokonujących inwazji, a raczej ewentualnie ich biologicznej witalności.
W analizach astronoma Stevena J. Dicka z United States Naval Observatory, w których rozważano kontakt radiowy jako bardziej prawdopodobny scenariusz niż wizyta pozaziemskiego statku kosmicznego, odrzuca się powszechnie podawaną analogię do kolonizacji obu Ameryk przez Europejczyków jako modelu do kontaktu z obcymi z kosmosu. Byłby to raczej przewrót w sensie naukowym niż katastroficzne zderzenie cywilizacyjne. Przykłady historyczne pokazują, że im większa odległość, tym w mniejszym stopniu cywilizacja, z którą nawiązano kontakt, postrzega zagrożenie dla siebie i swojej kultury. Dlatego kontakt mający miejsce w Układzie Słonecznym, a zwłaszcza w bezpośrednim sąsiedztwie Ziemi, byłby potencjalnie najbardziej destrukcyjny i negatywny dla ludzkości, o ile… bardziej zaawansowana druga strona nie wracałaby uwagi na przepaść i byłaby równie nieświadoma zagrożeń dla zdrowia tubylców jak konkwistadorzy w Ameryce. Tylko czy to oznaczałoby, że rzeczywiście jest zaawansowana?
Albert Harrison, profesor psychologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis, uważa, że wysoko zaawansowana cywilizacja mogłaby nauczyć ludzkość tych wszystkich rzeczy, o których obecnie marzymy, np. szybkich podróży międzygwiezdnych. Są tacy, którzy uważają, że przed naukami ścisłymi kontakty dotyczyć będą kultury i nauk humanistycznych a prym w kontaktach z kosmitami mieliby mieć choćby artyści. Seth D. Baum, z Global Catastrophic Risk Institute, i wielu innych uważają, że zaawansowana i starsza cywilizacja będzie skłonna do pomocy ludzkości, wiedząc więcej i mając szersze doświadczenia. Jednak inni naukowcy tacy jak Paolo Musso, członek Stałej Grupy Badawczej SETI przy Międzynarodowej Akademii Astronautyki (IAA) i Papieskiej Akademii Nauk, są zdania, że cywilizacje pozaziemskie kierują się, podobnie jak ludzie, nie tylko altruizmem, ale i korzyściami, czyli, że przynajmniej niektóre cywilizacje pozaziemskie są wrogie.
Zdaniem Michaela A. G. Michauda, trzeba założyć, iż przyjazna i zaawansowana cywilizacja pozaziemska może unikać kontaktu z gatunkiem takim jak ludzkość a to po to, by zapewnić mniej zaawansowanej cywilizacji możliwość naturalnego rozwoju we własnym tempie. Podejście takie znane jest jako „hipoteza ZOO”.
Z kolei James W. Deardorff, uczony z Uniwersytetu stanowego w Oregonie spekuluje, że pewna część inteligentnych form życia w Galaktyce może być agresywna, przy czym jednak zła wola lub życzliwość cywilizacji tworzyłyby szerokie spektrum — niektóre cywilizacje, według tej koncepcji, „pilnowałyby” innych, co trochę każe nam powrócić do hipotezy ZOO. Zgodnie z tą logiką, sami Ziemianie, mający na koncie to i owo, mogą być dyskretnie „pilnowani” przez zaawansowaną cywilizację.

Wizja kosmicznego ZOO, w którym jestesmy nadzorowani przez obcą supercywilizację
Carl Sagan uważał, że cywilizacja o technologicznym poziomie pozwalającym na dotarcie do Ziemi musiałaby mieć już za sobą etap wojen, gdyż w przeciwnym razie doprowadziłaby siebie do samozniszczenia. Kontynuując tę myśl, Sagan przypuszczał, iż przedstawiciele takiej cywilizacji traktowaliby ludzkość z godnością i szacunkiem. Seth Shostak, astronom z Instytutu SETI, nie zgadza się z tym podejściem, twierdząc, że skończona ilość zasobów w galaktyce sprzyja agresji i ekspansywności u każdego inteligentnego gatunku. Jego zdaniem, cywilizacja odkrywców, która chciałaby skontaktować się z ludzkością, byłaby agresywna. Wielu innych badaczy również zwraca uwagę, że nie ma powodu, aby eksplorująca kosmos cywilizacja różniła się mentalnie od ludzi. A jak my postępujemy, wiadomo z historii.
W tym kontekście warto też wspomnieć o ostrzeżeniach przed „dawaniem o sobie znać” w Galaktyce, formułowanych m. in. przez Stephena Hawkinga. Z drugiej strony wielu ekspertów zauważa, że robimy już w kosmosie tyle radiowo-telewizyjno-internetowego hałasu, że, jeśli ktoś miał się o nas dowiedzieć, to się już dowiedział.
Po co supercywilizacji nasza planeta?
No dobrze. Po tych rozważaniach, spróbujmy zmierzyć się z logiką w kontekście tego wszystkiego, co już we wcześniejszych wpisach w ramach cyklu napisałem o przyszłych losach planety Ziemia, w perspektywie setek tysięcy, milionów i miliardów lat.
Tak jak wskazałem, Ziemia jest dziś bliżej terminu ekspiracji swojej przydatności dla i do życia niż początku istnienia form żywych na naszej planecie. Dlaczego hipotetyczna wysoce zaawansowana cywilizacja obcych miałaby nam zabierać planetę, którą czekają wszystkie te, przewidziane już przez nas (a „oni” mogliby przewidzieć więcej) problemy i szykany. Nie powinniśmy chyba wątpić, że perspektywa takiej, hipotetycznej supercywilizacji sięga dalej niż obniżenie temperatury planetarnej o stopień czy pół w ciągu kilkudziesięciu lat. Ktoś powie, że tacy „obcy” mogliby zapobiec tym wszystkim katastrofom i przedłużyć zdatność Ziemi do życia? Jeśli potrafiłaby manipulować planetami a na dłuższą metę także i gwiazdami, bo to też byłoby tu potrzebne, to znów — po co jej Ziemia, tej supercywilizacji. Mogłaby przecież robić, co zechce z dowolną inną planetą, czy czymkolwiek co krąży w przestrzeni kosmicznej.
Nie oznacza to, że nie ma się czego bać. Nawet jeśli kwestionuje się analogię do przybycia Krzysztofa Kolumba i Hernána Cortésa do Nowego Świata i odrzuca się agresywność obcych, to wielu uczonych zwraca uwagę, że nawiązanie kontaktu z bardzo zaawansowana obcą cywilizacją może mieć w dłuższej perspektywie opłakane skutki. Odkrycie przez „wyższą” cywilizację pozaziemską i kontakt z nią może mieć skutki psychologiczne w efekcie destrukcyjne dla ludzkości. Same tylko interakcje radiowe na dużą odległość, twierdzą pesymiści, mogą spowodować wielki szok kulturowy. Informacje przekazane przez obcych mogą całkowicie zniszczyć utrwalony w kulturach ziemskich obraz świata, wierzenia, przekonania i twierdzenia naukowe. Wyobraźmy sobie np. demoralizację naukowców, dowiadujących się natychmiastowo, jakie są odpowiedzi na pytania, których szukali od dekad, albo gdy cały dorobek ich dziedziny jest kwestionowany i odrzucany przez wiedzę płynącą z przekazów obcych. Wielu ludzi pod wpływem ulepszeń technologicznych i naukowych, które „spadły z nieba” straciłoby zajęcie i sens życia. Są też obawy, że pozaziemskie cywilizacje o złych zamiarach mogłyby wysyłać informacje, które prowadziłby do samozniszczenia ludzkiej cywilizacji, np. o na temat nie dającej się kontrolować broni lub też potężny, kosmiczny malware komputerowy. Z tym, że to nie dotyczy raczej supercywilizacji, lecz cywilizacji podobnej zaawansowaniem do naszej.

Powitanie hipotetycznego Hernána Cortésa w hipotetycznym kosmicznym Nowy Świecie
Nie możemy zapominać o tym, że cywilizacja pozaziemska, jeśli kontakt miałby charakter fizyczny a ona sama nie miałaby złowrogich intencji, może przywieźć na Ziemię patogeny lub inwazyjne formy życia, których potencjalnej szkodliwości dla Ziemi i ludzi sama nie zauważyłaby. Dla takiej sytuacji również znamy analogię historyczną, gdyż to właśnie zarazki chorobotwórcze, z których istnienia Europejczycy nie zdawali sobie sprawy, odpowiadają za zdziesiątkowanie rdzennej populacji obu Ameryk. Oczywiście możliwy jest też scenariusz z „Wojny Światów”, w którym to ziemskie mikroby atakują obcych. W efekcie konsekwencje mogą być opłakane dla przybyszy, ale też tragiczne dla nas samych, jeśli, w ramach akcji anty-pandemicznej, obca cywilizacja uwięzi nas w kosmicznej kwarantannie, izolatce lub w radykalniejszy sposób postanowi wyeliminować zagrożenie dla siebie. Przyjazny zrazu kontakt może skończyć się bardzo źle dla nich i dla nas.
Ale z drugiej strony, skoro to wszystko piszę, to znaczy, że zagrożenia tego rodzaju są znane i dają się przewidzieć, i to najpewniej potencjalnie z obu stron. A skoro wiemy, co potencjalnie może się stać, możemy też zapobiec. Jeśli obie strony będą wykazywać dobrą wolę a właściwie, dlaczego nie zakładać, że będą chciały właśnie taką ścieżkę wybrać, to nic tragicznego nie musi i nie powinno się wydarzyć
Najogólniej patrząc, jeśli chodzi o cywilizację zbliżoną poziomem rozwoju do naszego, to wątpliwe byśmy mieli z nią inny kontakt niż tylko elektromagnetyczny, na odległość. Hipotetyczni obcy raczej szybko zorientowaliby się, co się szykuje w naszej kosmicznej okolicy i sami zaczęliby się zastanawiać, czy czasem to my nie mamy ochoty do nich się wybrać w poszukiwaniu obiecującego lokum.
Znacznie rzadziej rozważanym scenariuszem jest opcja zakładająca, że odkrylibyśmy obcą cywilizację mniej zaawansowaną niż nasza własna? Jak już kilka razy wspominałem, na Ziemi spotkania pomiędzy kulturami technologicznymi i nietechnologicznymi zazwyczaj nie przebiegały zbyt pomyślnie dla słabszych. Rozważania, co w takiej sytuacji, będąc na obecnym etapie rozwoju, zrobilibyśmy, mogą dać wiele odpowiedzi na pytania dotyczące naszego ewentualnego kontaktu z „wyższymi” cywilizacjami.
Natomiast inne opcje — choćby znalezienie nie tyle „cywilizacji”, ile form życia na niższym poziomie rozwoju ewolucyjnego czy chociażby planety, na której nie ma wyraźnych śladów życia za to są na niej warunki życiu sprzyjające są z punktu widzenia Projektu Noe obiecujące i… motywujące.

Obcy świat obcego życia w wersji bardziej kolorowej
Znalezienie śladów prymitywnego życia pod lodami Europy, Enceladusa, pod powierzchnia Marsa czy w gęstych obłokach atmosfery Wenus, może być ogromną sensacją, ale też jakimś szokiem. Nie uważa się jednak odkrycia takich form pozaziemskiego życia za potencjalny impuls destrukcyjny dla ludzkości. Zresztą odkrycie „obcych” gdzieś relatywnie niedaleko prowadzi do podejrzenia, że, przynajmniej w kontekście Układu Słonecznego, życie nie jest czymś endemicznym dla Ziemi, że powstało być może w szerszym kontekście wydarzeń w dysku materii wokół Słońca i nadal w tym kontekście się rozwija.

Wizja prostych pozaziemskich form życia
Z czym do obcych?
Być może takie stopniowe rozszerzanie perspektyw i sposobu myślenia o powstawaniu życia to niezły pomysł na przygotowanie ludzkości do myśli, że nie jest sama we Wszechświecie i swoistą „amortyzację” potencjalnego szoku kulturowego, gdy w końcu, ewentualnie, natrafimy na inteligentnych obcych.
Jeśli byliby rzeczywiście inteligentni, to, zostawiając na boku rozważania o poziomie zaawansowania ich cywilizacji, cóż innego, różniącego się ekspansji na nowe terytoria i zasoby, moglibyśmy im pokazać jako cel naszego rozwoju, by nie uznali nas za zagrożenie? Może np. projekt uratowania cudu, jakim jest życie ziemskie przed tym co nieuchronnie czeka naszą planetę? Chyba nikt po drugiej stronie, gdyby już doszłoby do takiego kontaktu, mającego z natury rzeczy wielkie ramy czasoprzestrzenne, nie będzie drwił, że on nie wie co będzie jutro a tu jacyś Ziemianie wyjeżdżają z perspektywą wydarzeń w przekroju setek milionów lat.
Wyobrażam sobie różne scenariusze spotkania z obcymi, ale nie wyobrażam sobie, by, jeśli będą to istoty myślące, obojętnie czy z szyderstwem podeszły do takiego projektu, który podjęła spotkana przez nich, być może jedyna im znana, obca cywilizacja ludzka. Mogą być podejrzliwi. My też bylibyśmy. Jednak w tym co nazywam Projekt Noe, pomoc z zewnątrz mogłaby być bardzo pożądanym wariantem, więc warto byłoby spróbować. Co dwie cywilizacje to nie jedna.
Mirosław Usidus, patronite.pl/Usidus/
메타데이터
- post_id
- 9f329856e4e6
- slug
- obcy-ludzie-nie-lękajcie-się-9f329856e4e6
- url
- https://medium.com/@usidus/obcy-ludzie-nie-l%C4%99kajcie-si%C4%99-9f329856e4e6
- canonical_url
- https://medium.com/@usidus/obcy-ludzie-nie-l%C4%99kajcie-si%C4%99-9f329856e4e6
- author_url
- https://medium.com/@usidus
- status
- ok
- fetched_at
- 2026-06-26 21:52:29