Co z tymi plecami?
Rozmowa z Rafałem Krasickim, fizjoterapeutą z Przychodni Lekarzy Wojskowych w Warszawie
Co z tymi plecami?
Rozmowa z Rafałem Krasickim, fizjoterapeutą z Przychodni Lekarzy Wojskowych.
ZP: Dlaczego bolą mnie plecy?
RK: W największym uproszczeniu można odpowiedzieć na to pytanie tak, że twój układ nerwowy odebrał bodziec (lub całą serię), który uznał za zagrażający tkance w tej okolicy i uległ wzbudzeniu, co ty odczuwasz jako nieprzyjemne doznanie, zwane właśnie bólem.
To jednak bardzo duże uproszczenie, ponieważ odczucie bólu jest złożonym procesem, w którym udział biorą nie tylko receptory, ale też wielopoziomowe ośrodki analizujące i scalające napływające informacje.
Ból jak pewnie zauważyłeś jest informacją zwrotną, a nie czymś co sobie zadajemy.
ZP: Co zatem stało się w moim kręgosłupie, że zaczął mnie boleć?
RK: Ha! Popatrz, w pierwszym pytaniu użyłeś słowa „plecy”, a teraz zawęziłeś je do kręgosłupa. Dlaczego?
ZP: Bo powszechnie uważa się, że to synonimy. Bolą plecy= boli kręgosłup. Tak nie jest?
RK: Tak, może być, że akurat masz problem z samym kręgosłupem, ale zacznijmy od tego, iż każda unerwiona struktura/tkanka może generować bodźce, które w nadmiarze lub intensywności są zdolne do wywołania odczucia bólu. Same plecy mogą być też obszarem rzutowania bólu z innych miejsc.
Mamy tu więc kręgi (kości), dyski (struktury włóknisto-chrzestne), tkankę łączną (torebki, więzadła, powięź) i oczywiście mięśnie. Nie wolno zapominać o tkance nerwowej, która nie tylko przewodzi bodźce, ale staje się czasem źródłem tego pobudzenia, które nazywamy nocycepcją.
ZP: Nocycepcja? Co to takiego?
RK: W całym naszym organizmie posiadamy gęstą sieć wyspecjalizowanych receptorów (nocyceptorów), których zadanie polega na wyczuwaniu zmian w tkance docelowej (ich ilość i jakość), co może świadczyć, iż z danym miejscem dzieje się coś co mu zagraża.
Może to być duży ucisk, zgniatanie, rozciąganie, wykręcenie (to grupa bodźców mechanicznych w wyniku deformacji tkanki). Dalej mamy receptory wyczuwające zmiany chemiczne w tkance (głównie zakwaszenie) i obecność obcych substancji chemicznych jak np. po ukąszeniu węża lub pszczoły oraz, i to jest ważne dla kontekstu twojego pytania, rozpad tkanki np. w procesie zwyrodnieniowym oraz niedotlenienie (ischemię), które skutkować mogą stanem zapalnym.
Na końcu wymienię jeszcze skrajne spektrum temperatur, od zimna do gorąca, wszystkie w równym stopniu posiadające zdolność do uszkodzenia tkanek. Dlatego wywołują ból, aby ostrzec nas przed zagrożeniem wynikającym z oddziaływania temperatury i zmusić nas do reakcji.
Nocycepcja zatem to proces związany z odbiorem i interpretacją tych napływających w danej sytuacji bodźców, które nasz układ nerwowy identyfikuje i wywołuje stosowne do zagrożenia (siły bodźca) reakcje.
ZP: Czy mam przez to rozumieć, że ból kręgosłupa/pleców, który odczuwam oznacza, że się uszkodziłem?
RK: To zależy jak opiszemy termin „uszkodzenie”. Jeśli np. w obrazie MRI widzimy zmienioną strukturę stawów czy dysków to w tym sensie są one uszkodzone. Czy to musi oznaczać ból? Absolutnie nie, stanowią one jednak źródło pobudzenia, zależne od dynamiki rozwoju tych zmian, co zależne jest też od twojego ogólnego stanu zdrowia, chorób przewlekłych, predyspozycji genetycznych, sprawności układu odpornościowego oraz tego jak ty sam odbierasz i reagujesz na te odczucia. Innymi słowy, jak ty sam nazywasz to co czujesz.
ZP: Co przez to rozumiesz?
RK: Aby odczuwać ból pochodzący z pobudzenia unerwionych struktur kręgosłupa (wymieniłem je wcześniej), układ nocyceptorów musi odebrać jeden lub wszystkie rodzaje bodźców zdefiniowanych jako szkodliwe (mechaniczna deformacja, chemiczne i termiczne). W praktyce, lub na potrzeby tej rozmowy, możemy przyjąć, że zmienione już do pewnego stopnia twoje dyski, zachęciły większą pulę nocyceptorów do wniknięcia głębiej w ich strukturę. Konsekwencją tego jest wcześniejsze, ale i stałe wyczuwanie zmian w ich wnętrzu, które niestety też ulega zmianom biochemicznym, co odbierane jest przez te receptory. Zatem mamy spełniony jeden warunek: jest bodziec. Czy będzie reakcja? No to już zależy od pozostałych czynników: jak szybko postępuje zmiana i/lub czy bodziec jest dostatecznie silny aby zaalarmować ośrodkowy układ nerwowy. Dodatkową, nie mniej ważną, rolę do spełnienia ma tu układ odpornościowy, który wydziela substancje uwrażliwiające tj. obniżające próg pobudzenia receptorów. Mówimy wówczas o uwrażliwieniu, które może kojarzyć się z wrażliwością na romantyczny lub tragiczny los bohaterów filmów i łzy, ale tu chodzi o realne odczucie, w dodatku nieprzyjemne.
ZP: Ok, ale gdzie w tym jestem ja i moja decyzja w nazwaniu tego odczucia bólem?
RK: Odpowiedź zawarta jest w ostatnim słowie: nieprzyjemne. Jeśli dzieje ci się coś przyjemnego nie myślisz o tym, że chciałbyś się tego pozbyć. Z bólem jest inaczej. Zmusza do reakcji, do przerwania go. Mały ból jest jak kamyk w bucie- mała modyfikacja chodu i się przyzwyczaisz. Z umiarkowanym i dużym jest gorzej. Upośledzają twój ruch, sen, odpoczynek, pracę, skupienie etc. To sytuacja, w której albo masz wpływ na niego przez zmianę pozycji, albo jest on ciągły i wtedy myślisz sobie „cholera, wezmę lek przeciwbólowy”.
ZP: Wiem już, że dyski muszą ulec uszkodzeniu, aby zaczęły być bolesne. Czy ich uszkodzenie to tzw. przepukliny?
RK: Przepukliny to konsekwencje uszkodzenia. Zwróć uwagę, że użyłem frazy „dynamika zmian”. Oznacza to, że powolnie zmieniające się dyski, z wiekiem, mogą być zupełnie nieaktywne bólowo. Jeśli pozostajesz aktywny i hartujesz je w sposób nieprzekraczający ich wytrzymałości to zmiany widoczne w obrazie są bardziej jak zmarszczki aniżeli uszkodzenia. Jeśli jednak zmiany te postępują szybko, towarzyszą im spore pęknięcia i materiał wnętrza dysku przemieszcza się w kierunku kanału kręgowego, układ alarmujący o zagrożeniu…
ZP: Nocyceptory?
RK:…tak, nocyceptory, ulegają wzbudzeniu. Do wszystkiego dołącza układ odpornościowy inicjując stan zapalny. W tym wypadku, zapalenie jest procesem mającym podwójną rolę: alarmującą oraz naprawczą.
Nie zawsze mamy jednak do czynienia z takim przebiegiem. Jeśli uszkodzony dysk jest wciąż uwodniony to jego jądro przeciska się tymi osłabionymi miejscami, napierając na pierścień, który może uwypuklić się na tyle, lub po prostu ulec przerwaniu tworząc wrota, że ów środek wystaje poza obręb dysku i drażni wszystko swoją obecnością, a czasem napnie lub uciśnie korzeń nerwowy, co staje się przyczyną zapalenia i bólu korzeniowego. Impreza rozkręca się wówczas na całego.
ZP: Dlaczego?
RK: Dlatego, że tkanka nerwowa (korzeń) jest wyjątkowo wrażliwa na taką mechaniczną zmianę i reaguje naprawdę sporym bólem. Jest on powodowany oczywiście zapaleniem, a to powoduje powstawanie salw impulsów ektopowych rozchodzących się w sposób tylko do pewnego stopnia przewidywalny. Wiesz, jeśli słyszysz od kobiety, że poród przy tym bólu to pikuś, rzuca to jednak trochę światła na stopień cierpienia, nieprawda?
ZP: Wyjaśnisz to słowo „ektopia”? Czy to coś co nazywa się rwą?
RK: Ektopowy oznacza dosłownie „poza miejscem fizjologicznym”. W warunkach normalnych impuls powstaje właśnie na receptorach, dalej biegnie aksonem do komórki, potem następnej, aż do miejsca docelowego. W przypadku podrażnionego (zapalonego) korzenia nerwowego, mamy do czynienia z powstawaniem impulsów w miejscu podrażnienia, czyli gdzieś po drodze. Jakby tego było mało, mają one charakter zmienionych odczuć, dlatego często opisywane są jako strzał prądem, z paleniem, pieczeniem oraz rwaniem na dokładkę. Mało apetyczna mieszanka odczuć.
Stąd zapewne termin „rwa”. Ból potrafi być tak ostry i nietolerowany przez doświadczających go pacjentów, że są w stanie zgodzić się na wszystko byle tylko odczuć ulgę.
ZP: Czy ja dobrze rozumiem, że w opisywanym przez ciebie przypadku mamy do czynienia z bólem powstałym z uszkodzenia dysku i korzenia w tym samym czasie?
RK: Tak właśnie jest. Mało tego, oba te źródła reagują inaczej na leki! Dysk należy do struktur tzw. układu somatycznego, a korzeń to część układu nerwowego i reagują różnie. Najogólniej rzecz ujmując, leki mają za zadanie hamować powstawanie między innymi substancji uwrażliwiających nocyceptory w procesie zapalenia tzw. cytokin i chemokin. Wspomniałem już, że zapalenie jest konieczne do naprawy uszkodzenia. No i jesteśmy w kropce. Oczywiście żaden z leków nie hamuje procesów naprawy uszkodzenia całkowicie, może je odrobinę sabotować (np. sterydy) ale organizm i tak to robi.
W obu sytuacjach mamy czynniki utrudniające. W przypadku dysku jest to brak ukrwienia, a w korzeniu może dojść do nieodwracalnych zmian w przewodnictwie impulsów, co może spowodować osłabienie lub całkowite wypadnięcie funkcji mięśnia (lub mięśni), z zaburzeniami czucia i odruchów. Wówczas mamy do czynienia z radikulopatią.
ZP: Czy to się cofa?
RK: Trudne pytanie, bo nie mamy jednoznacznej odpowiedzi u kogo jest to możliwe, zwłaszcza, że objawy mogą być spowodowane obrzękiem i bólem, a nie obumarciem aksonów i utratą ich osłonki. Jeśli chodzi o dysk to sprawę, jak wspomniałem, komplikuje brak unaczynienia, które sprzyja naturalnemu gojeniu poprzez lepszą penetrację komórek naprawczych. Dysk po prostu traci zdolność do chłonięcia i wiązania wody, wraz z tym zmniejsza się jego elastyczność. Degeneruje poprzez odwodnienie. Ma to swoje dobre i złe strony. Otóż obserwuje się remisję przepuklin dysków u niektórych osób. Zazwyczaj są to spore, świeże ekstruzje i sekwestry.
ZP: Wyjaśnij proszę te dwa terminy.
RK: Ok. Ekstruzja to takie zaawansowanie przepukliny, które umożliwia jądru miażdżystemu wyjście poza obręb pierścienia włóknistego, który tworzy wówczas coś w rodzaju przewężenia. Tak jak balon gumy do żucia, przy czym chcę zaznaczyć, że ma konsystencję dość zwartą. Sekwestr to po prostu oderwany fragment tego jądra, najczęściej usidlony pod więzadłem lub przemieszczający się do kanału kręgowego.
ZP: Dlaczego te właśnie zmiany potrafią się czasem zmniejszyć chociaż są bardziej zaawansowane?
RK: Ponieważ układ odpornościowy (głównie makrofagi) ma do nich lepszy dostęp i może efektywnie przystąpić do czyszczenia miejsca uszkodzenia. Innymi słowy łatwiej tam o stan zapalny. Ale sprawę potrafią skomplikować jeszcze inne czynniki, np. to czy wydostały fragment jest czystym jadrem miażdżystym czy też zawiera kawałki płytki granicznej (chrzęstnej) z pogranicza dysku i trzonu kręgu. W tej drugiej sytuacji resorpcja nie musi być tak efektywna.
Ale pozwól, że zwrócę uwagę na jeden istotny element, a mianowicie, że rozmawiamy o przepuklinie wyciągniętej trochę z kontekstu. To co naprawdę nas zajmuje to niekoniecznie dysk, a raczej to czy negatywnie oddziałuje na korzenie nerwowe. Wspomniałem, że może je naciągać lub ucisnąć, co najczęściej wywołuje objawy zespołu korzeniowego. Ból jak cholera, z promieniowaniem do nogi. Inny niż ten z tkanek unerwionych,
Ten korzeń i nerw także posiadają unerwienie. Wiem jak to może brzmieć, ale układ nerwowy sam się obwodowo unerwia. W końcu też musi wiedzieć co się z nim dzieje w najdalszych zakątkach ciała i reagować odpowiednio do zagrożenia. I tu dochodzimy do sedna problemu: potrzebujemy takiej reakcji, która zapewnia stan relatywnej lub przyzwoitej naprawy. Mamy zapalenie, które jest jak siły szybkiego reagowania. Ono chroni organizm. Jest tylko jeden warunek: musi prowadzić do rozwiązania problemu (naprawy) i kiedyś się kończyć. Jeśli sytuacja temu sprzyja to tak się dzieje, ale część niestety nie i musi zakończyć się operacją. Właśnie po to, aby chronić najbardziej wrażliwą tkankę- nerwową. Po prostu rozważamy tu rachunek zysków i strat.
To głównie informacja dla pacjentów: nie bójcie się operacji kręgosłupa. W rękach wykwalifikowanego chirurga zabieg ten jest bezpieczny i naprawdę małoinwazyjny. Jednak operowanie się tylko z powodu stwierdzenia przepukliny to trochę mało jak na wskazania. Ale osłabiona stopa i ból nie do wytrzymania, niereagujący na leki, uniemożliwiający sen to dla mnie wystarczające powody do przedyskutowania tej formy interwencji z pacjentem.
Zwykle dajemy sobie trochę czasu na próbę leczenia zachowawczego. Wyjaśniliśmy już, że każdy człowiek ma inną tolerancje na ból. Może okazać się, że jednak człowiek zareaguje na to co mamy do zaoferowania, objawy mogą się wycofać i zabieg nie będzie konieczny. To jak najbardziej możliwe. Problem polega na tym, że nie wiemy z góry u kogo z zespołem korzeniowym to nastąpi. Parafrazując klasyka: cóż szkodzi spróbować.
ZP: Rozumiem, że fizjoterapia wówczas skupia się na stosowaniu specjalistycznego masażu i ćwiczeniach, tak?
RK: Fizjoterapii, podobnie jak wszystkiego w medycynie czy też leczeniu, nie da się zdefiniować jedynie przez pryzmat interwencji, bo te wynikają z badania, które musi określić deficyty. Masz rację mówiąc o ćwiczeniach, ponieważ one ostatecznie stanowią o wszystkim co osiągamy w terapii ruchem. Taki jest też nasz końcowy cel, nie tylko aby nie bolało, ale aby ten ruch był elementem długofalowej zmiany. I mam na myśli zmianę systemową (wszyscy lubimy dobre zmiany systemowe, prawda?).
Nie mam przekonania, że pacjent z ostrym bólem korzeniowym śni o ćwiczeniach. Z pewnością marzy o uldze w bólu. Nie ma jednak wiedzy na temat tego co się z nim dzieje. W głowie pojawiają się obrazy ”wypadniętego dysku uciskającego rdzeń”, które dodatkowo potęgują to cierpienie. Ludzie unikają ruchu bo on wyzwala jeszcze większy ból. To prowadzi do zwiększenia obrzęku w wyniku zastoju żylnego i limfatycznego co dalej zwiększa uwrażliwienie tego miejsca.
Ja swoją rolę zdefiniowałem następująco: zbadać czy ból jest rzeczywiście z kręgosłupa, czy ma charakter korzeniowy, czy ma już cechy radikulopatii (zaburzeń przewodnictwa), czy są jakieś inne niepokojące objawy, a następnie spędzić z pacjentem czas na poszukiwaniu pozycji i ruchu, który wykazuje jakiekolwiek cechy modulujące to odczucie. I tak, namawiam aby pacjenci wzięli leki przeciwzapalne, regularnie przez kilka dni, aby sprawdzić czy przynoszą ulgę. Jeśli tak się dzieje, cały proces zyskuje na efektywności bo stwarzamy warunki do ruchu, snu, zmniejszamy cierpienie, a to wszystko sprzyja regeneracji i odwrażliwieniu. Nasz układ odpornościowy i nerwowy, które ściśle współpracują ze sobą, reagują bardzo na te podstawowe deficyty. Nie na darmo sleep deprivation stało się brutalną torturą więźniów. Brak snu boli, aktywuje takie mechanizmy kompensacyjne, które zużywają wszystkie dostępne zasoby organizmu pozwalające mu przetrwać.
ZP: Czy ból korzeniowy występuje zawsze w przypadku przepukliny?
RK: Skądże! Dlatego też tak istotnym jest świadomość co generuje te nieprzyjemne bodźce. Kierujemy się wówczas tzw. fenotypami, czyli zbiorem cech opisujących dany rodzaj bólu. Ma to istotne znaczenie dla prognozowania i efektywności zaproponowanych rozwiązań.
ZP: W jaki sposób?
RK: Wiesz, istnieje przekonanie, że przeciętny ból ostry, tj. związany z uszkodzeniem tkanki, trwa około 6 tygodni. Od razu możemy tu zacytować klasykę: to zależy. Jest tak dlatego, że jeśli dominującym generatorem bólu jest korzeń nerwowy to zakładanie, iż ból pochodzący z jego podrażnienia powinien samoistnie minąć po 6 tygodniach jest nieporozumieniem. Zespoły bólowe kręgosłupa mają na szczęście charakterystykę mieszaną tzn. w różnych proporcjach ból pochodzi z różnych tkanek w tym samym czasie i wcale nie musi być to korzeń jako dominująca struktura. Nakładanie się tych bodźców na siebie daje nam czasem obraz biedy i rozpaczy, a innym razem napawa optymizmem, bo pacjent dobrze reaguje na leki i powoli udaje się nam mobilizować organizm do ruchu, co może sprzyjać odwrażliwieniu tego miejsca i stopniowemu uruchomieniu.
ZP: Możemy wrócić jeszcze do słowa „fenotypy”? Podasz jakiś przykład?
RK: Oczywiście. Wymaga to odrobiny wprawy, zestawu pytań i serii testów. Klasyczne badanie. Jeśli osoba badana opowiadając o swoim problemie opisuje go jako raczej stały, nagły, strzelający do kończyny, piekący, rwący, słabo reagujący na ruch lub pozycje to w mojej głowie zapala się lampka z napisem „korzeń”. Dlaczego? Dlatego, że podrażnione struktury układu somatycznego raczej nie dają bólu takiego typu. Rozumiem, że złamana kość boli bardzo ale strzelanie prądem i spazm to raczej domena wściekłej tkanki nerwowej. Nie ograniczamy się jednak jedynie do opisu. Aż tak nie możemy ufać tym określeniom, mimo że kiedy pacjent mówi, że boli go na 10 w skali do 10 (niektórzy mówią nawet 12/10) to tu im ufamy, bo nie mamy narzędzi pomiarowych bólu. To subiektywne odczucie.
ZP: Na czym polega różnica?
RK: Najprostszy przykład można zobrazować widząc pacjenta, który wchodzi do gabinetu, zrobi skłon, może generalnie spać, ale odczuwa stały ból i (tu: żargon) „wycenia” go 7/10. Zaraz za nim pojawia się kolejny pacjent, z przesuniętym tułowiem do boku, nie może wykonać za bardzo ruchu, dawno nie spał całej nocy i…również wycenia ten ból 7/10. Na tym polega subiektywność w ocenie bólu.
Wracając do oceny, naturalną kontynuacją jest zrobienie testów, które niestety mają naturę prowokacyjną tj. wywołują objawy, poprzez drażnienie docelowe tkanki. W przypadku bólu korzeniowego są one dość specyficzne i dobrze informują nas o podrażnieniu.
Sprawa ma się zupełnie odwrotnie w przypadku bólu niekorzeniowego, czyli somatycznego lub zapalnego receptorowego. Tutaj dominuje raczej diagnoza z wykluczenia. Problemem jest to, że dysk, stawy, mięśnie i trzon kręgu na tym poziomie unerwione są z tego samego poziomu/segmentu. Zatem nie da się łatwo określić, która z tych struktur dominuje w generowaniu bólu. Jeśli jednak zagłębimy się w podstawowe mechanizmy stymulowania, łagodzenia bólu, jego mechanizmy w układzie somatycznym to nasze podejście też nie musi być tak specyficzne jak się wydaje.
ZP: Dlaczego tak się dzieje?
RK: Muszę w takim razie zagłębić się w neurofizjologię i postaram się to uprościć. Na końcu każdego nerwu znajduje się zakończenie zwane receptorem. Czasem są to bardzo wyspecjalizowane zakończenia odbierające tylko jeden rodzaj bodźca, innym razem są to receptory mniej specyficzne z większym zakresem bodźców do odbioru. Mówimy wówczas o receptorach polimodalnych. Odebrany impuls nie biegnie od razu do mózgu tylko zostaje przełączony na inną komórkę, tym razem zakotwiczoną właśnie w centrum dowodzenia, a właściwie odbioru bodźców w korze mózgowej. Jak można się domyśleć, nasze centrum odebrało bodziec z pewnego poziomu rdzenia, a nie bezpośrednio z miejsca podrażnienia. Jeśli mózg po przetworzeniu informacji (co dzieje się niezwykle szybko i to we współpracy z innymi częściami mózgowia) uzna, że trzeba wzniecić alarm, generuje odczucie bólu, które odczuwane jest nie tylko w miejscu pierwotnego bodźca, ale może być rzutowane w innych, oddalonych obszarach. Ma to związek z tym, że dostało informację od pośrednika (rdzenia) zatem odczucie rzutowane jest na ten sam poziom rdzenia, a stąd początek biorą też inne komórki wchodzące w skład różnych nerwów obwodowych. To trochę tak jakby w czasie bitwy sztab generalny dostał informację nie bezpośrednio z miejsca potyczki, ale od punktu dowodzenia w tym miejscu i wysłał artylerię na koordynaty miasta, a nie tylko dzielnicy, w której to się dzieje.
Trzeba podkreślić, że ból somatyczny leczy się zachowawczo zdecydowanie lepiej niż korzeniowy, ma on generalnie lepszą prognozę. Ale jak to zwykle bywa, istnieje ryzyko przejścia tego bólu w stan przewlekły, związany z permanentnym uwrażliwieniem układu nerwowego. To jest prawdziwy problem XXI wieku.
ZP: Porozmawiamy o tym? Co takiego jest istotą bólu przewlekłego kręgosłupa? I oczywiście czy da się go skutecznie leczyć?
RK: Ból przewlekły definiuje się jako trwający stale powyżej 3 miesięcy lub niestale, ale w sumie powyżej 3 miesięcy w okresie połowy roku. Przyjęto takie kryterium, ponieważ w tym czasie absolutna większość urazów tkanek powinna się zagoić, a w związku z tym, przestać generować ból. Proste?
ZP: No dobrze, ale co takiego musi się stać, aby uszkodzenie się nie zagoiło?
RK: Mnóstwo rzeczy może pójść nie tak. Możesz mieć choroby współistniejące np. cukrzycę, albo problemy natury autoimmunologicznej, możesz zbyt długo zwlekać z zajęciem się problemu co obejmuje też ignorowanie tego sygnału jakim jest ból. Czasem jest to też, i tu coraz więcej dowodów na to wskazuje, efekt tzw. neoinerwacji i neowaskularyzacji tkanek. Oznacza to, że nowe zakończenia pojawiają się w zwiększonej liczbie w miejscu, gdzie ich dotąd nie było lub była to znikoma pula. W miejscu takiej zmiany dużo łatwiej o obecność komórek odpornościowych, które utrzymują tam profil prozapalny, nie w pełni rozwinięty, ale na tyle istotny, że receptory są stale wzbudzone i przekazują bodźce do centrum dowodzenia. To może z biegiem czasu obniżać ich próg pobudzenia i powodować stale utrzymujący się ból.
ZP: Jest na to jakaś recepta?
RK: Chciałbym powiedzieć, że najlepszym co możemy zrobić jest dbanie o zdrowie, zarówno fizyczne jak i psychiczne oraz właściwe zajecie się bólem kiedy już wystąpi.
Nie przesadzę jeśli powiem, że ćwiczenia fizyczne są najtańszym sposobem na podniesienie nie tylko sprawności układu mięśniowego, kostnego, ale i odpornościowego, nerwowego, warstwy metabolicznej i psychicznej, bo aktywują i trenują wszystkie te składowe.
Po wysiłku czujemy nie tylko zmęczenie, to normalne, ale aktywujemy coś co określa się jako endogenne szlaki analgetyczne, taką naszą wewnętrzną aptekę z lekami przeciwbólowymi. Nie zawsze jest to skuteczne w łagodzeniu bólu, czasem jest mocno dysfunkcyjne lub niedziałające, ale statystycznie i tak u większości populacji działa bardzo dobrze, pomagając nam ignorować miliardy bodźców każdego dnia, które nawet nie docierają do naszej świadomości. Bo zaznaczmy to, ból jest świadomym przeżyciem.
ZP: Ciekawi mnie jak to jest z tym ruchem, że mimo wysiłku przynosi on zysk w postaci działania przeciwbólowego czy dobroczynnego dla układu naczyniowego.
RK: Masz auto z silnikiem diesla?
ZP: Mam.
RK: Wiesz dobrze, że DPF się zapycha prawda? I najgorzej jest kiedy jeździsz wolno. I że czasem trzeba wyjechać na drogę ekspresową i go po prostu przepalić. Po co? Po to aby wszystkie naleciałości z niedoskonałego nomen omen spalania, dopalić podczas większej pracy układu napędowego. Podobnie można spojrzeć na nasz organizm, który jest o niebo bardziej złożony i reagujący na chociażby wysiłek. Jeśli regularnie „przepalasz” się podczas wysiłku, nie jakiegoś tam machania nogami, tylko wysiłku, który odbiera ci oddech, takiego, gdzie musisz doprowadzić się do mocnego zmęczenia, uruchamiasz potrzebę adaptacji. Organizm reaguje na takie regularne bodźce dostosowaniem się i budową dodatkowego marginesu na wypadek gdyby przyszło ci do głowy ponownie to zrobić. I o to chodzi!!
ZP: Czy możesz mi zatem powiedzieć co mnie boli: plecy czy kręgosłup?
RK: Jak bardzo ci zależy na odpowiedzi?
ZP: A ma to dla mnie jakieś kluczowe znaczenie?
RK: Ty mi powiedz co ma dla ciebie znaczenie.
ZP: Chyba zrozumiałem przekaz. Dziękuję za rozmowę.
메타데이터
- post_id
- bd5061c19dec
- slug
- co-z-tymi-plecami-bd5061c19dec
- url
- https://medium.com/@r.krasicki/co-z-tymi-plecami-bd5061c19dec
- canonical_url
- https://medium.com/@r.krasicki/co-z-tymi-plecami-bd5061c19dec
- author_url
- https://medium.com/@r.krasicki
- status
- ok
- fetched_at
- 2026-08-26 08:56:39