← Back to list

Zaopiekować się sobą

Ciężar pandemii niesiemy wszyscy po trochu. I łatwo jest w tych okolicznościach cofnąć się do wcześniejszych, mniej konstruktywnych…

Joanna Piekarska in Notatki terapeutyczne · 2021-04-08 20:50 · 5 claps · 2.7 min read
#czułość #pandemia #kryzys #psychoterapia #warszawa
Open on Medium ↗

Zaopiekować się sobą

Ciężar pandemii niesiemy wszyscy po trochu. I łatwo jest w tych okolicznościach cofnąć się do wcześniejszych, mniej konstruktywnych strategii radzenia sobie, niż te, których się nauczyliśmy, idąc drogą rozwoju i zdrowienia. Czy to powód, żeby o sobie źle myśleć? Niekoniecznie.

Photo by Mélody P on Unsplash

Photo by Mélody P on Unsplash

Pandemia trwa w Polsce już ponad rok. Ilość bezradności, strachu i innych trudnych emocji jest od tych dwunastu miesięcy ogromna. Doświadczają tego wszyscy, którzy nie tkwią w zaprzeczeniu. Napięcie, którego można w związku z tym doświadczać, jest trochę jak taki ciężki kaftan, który się zakłada do zdjęcia RTG, tylko tamten ma chronić, a ten — wyłącznie obciąża…

Łatwo jest w tych okolicznościach cofnąć się do wcześniejszych, mniej konstruktywnych strategii radzenia sobie, niż te, których się nauczyliśmy, idąc drogą rozwoju i zdrowienia. To tak, jak z uzależnionymi, którzy częściej sięgają po używki, kiedy są głodni, zmęczeni, samotni albo przeciążeni. W stanie kryzysu sięgamy po różne rzeczy, które niekoniecznie nam służą. Wpadamy w błędne koło produktywności, żeby ochronić się przed bezradnością i udowodnić sobie, że pandemia nie zdezorganizuje nam życia. Uciekamy w oglądanie filmików na YouTube’ie, gry komputerowe albo obsesję zdrowego żywienia, która daje poczucie kontroli. Redukujemy lęk za pomocą nieustannego działania, odganiamy natrętne myśli jak latem komary…

I to wszystko, choć bywa destrukcyjne, jest w trudnej sytuacji w dużym stopniu zrozumiałe. I nie powinno być powodem, żeby robić sobie wyrzuty. Już tyle nauczyliśmy się w terapii, rozumiemy swoje mechanizmy obronne, umieliśmy już przecież zauważać swoje potrzeby i zaspokajać je w sensowny sposób, aż tu nagle się nie udaje. To zjawisko zwane w psychoterapii regresem. Zupełnie normalne w trudnych warunkach. Można poczuć się z nim źle, zacząć się obwiniać, surowo siebie ocenić… Albo można spróbować popatrzeć na siebie bardziej wyrozumiałym okiem.

Myślenia o sobie życzliwie może nie ułatwiać taki obecny dziś mocno trend, żeby sobie raczej dokręcić śrubkę, niż ją luzować. Obserwuję z niepokojem wysyp różnych szkoleń czy webinarów prowadzonych przez pseudospecjalistów od rozwoju osobistego, które mają podobno uodpornić człowieka na straty generowane przez pandemię. Pomóc potroić zarobki, pozbyć się lęku raz na zawsze, generalnie — wyjść z tego wszystkiego jak czołg. Nie pozwolić, by to ogólnoświatowe nieszczęście zostawiło jakikolwiek ślad. Obserwuję to z niepokojem, bo buduje to (bardzo szkodliwe dla zdrowia psychicznego) przekonanie, że możemy i powinniśmy być niezniszczalni.

A my, ludzie, nie jesteśmy ani z żelaza, ani ze stali. Nasza krucha wewnętrzna równowaga jest zależna od wielu czynników. Jesteśmy podatni na głód, pragnienie, niewyspanie, przepracowanie, choroby i samotność. Zależni jedni od drugich na wiele sposobów. I wrażliwi na cierpienie, nawet jeśli nie dotyka ono nas bezpośrednio. Mamy swoje wrażliwe i delikatne punkty, swoje miejsca kruche i słabe. Miejsca, w których najłatwiej nas zranić, ale też najmocniej możemy doświadczać akceptacji i miłości. Które pozwalają nam nawiązywać głębokie więzi, jeśli się odważymy je odsłonić.

Na tym polega ogromna siła grup terapeutycznych, że można tam odkryć, że inni też sobie z czymś nie radzą. Też mają za sobą trudne doświadczenia, też czasem brakuje im sił. (Na marginesie — sporo takich grup pracuje obecnie online, na szczęście to możliwe!)

W pandemii jeszcze bardziej niż zwykle potrzebujemy się samymi sobą opiekować. Jeszcze cenniejszy staje się kontakt z tą instancją w nas, którą niektórzy nazywają obiektem macierzyńskim, inni wewnętrznym dorosłym, a Natalia de Barbaro w swojej pięknej książce — Czułą Przewodniczką. Ta zdolność do kojenia, jeżeli ją mamy i nie odcinamy się od niej, może wiele ułatwić. Może zmiękczyć różne „muszę”, „powinnam” i „trzeba”, którymi karmi nas superego, wspierane czasem mocno przez otoczenie. Zrobić odrobinę przestrzeni dla siebie tam, gdzie na pierwszy rzut oka nie ma jak jej znaleźć, pod naporem codziennych obowiązków, zamkniętych przedszkoli i coraz mocniej doskwierającego przebodźcowania.

Ta część wewnętrznego wyposażenia pomaga zamienić „nie da się” na „jak to zrobić, żeby się dało?”, „co ja głupia zrobiłam” na „zdarza się najlepszym”, „nie mam wyjścia” na „na pewno mogę sobie to ułatwić”. Czasem wystarczy minuta przerwy i kilka głębokich oddechów, by się z nią skontaktować i odnaleźć w sobie życzliwość i czułość. Czułość dla siebie.


메타데이터
post_id
cebaf202cd72
slug
zaopiekowac-sie-soba-cebaf202cd72
url
https://medium.com/notatki-terapeutyczne/zaopiekowac-sie-soba-cebaf202cd72
canonical_url
https://medium.com/notatki-terapeutyczne/zaopiekowac-sie-soba-cebaf202cd72
author_url
https://medium.com/@j.piekarska
status
ok
fetched_at
2026-07-28 09:32:43