Nikt, a jednak Ktoś.
No one, and yet Someone.
Nikt, a jednak Ktoś.
No one, and yet Someone.
Niemand, und doch Jemand.
Każdy z nas na jakimś etapie swojego życia zadawał sobie pytanie
Kim ja jestem?
Dlaczego tu jestem?
Po co?
Do mnie też one przyszły.
55 przeżytych lat, cała fura doświadczeń ,lepszych lub gorszych, i…?
I zasypało mnie jeszcze większą ilością pytań (ha ha)
Ale że z natury jestem uparta, jeśli mi na czymś zależy, to postanowiłam znaleźć odpowiedzi.
Zanim je jednak napiszę, opiszę i wyjaśnię skąd się wzięły, to pozwól że całą tą przygodę ( bo tak to traktuję ) zacznę od próby sklecenia kilku zdań o sobie, żebyś ty, Osobo czytająca, mogła stworzyć sobie choć zarys tego , kogo słowa właśnie czytasz.
Odważyłam się opublikować tutaj to co myślę bo…
bo JESTEM FABRYKĄ DO PRODUKOWANIA MYŚLI
I powiesz- każdy jest. Ot odkrycie.
To prawda. Każdy z nas ponoć ( jacyś mądrzy naukowcy to zmierzyli, policzyli, udowodnili) produkuje około 70 000 myśli dziennie.
Wow! pomyślałam. Jaki zasób! Nosz kurcze! ale jestem bogata! Choć tego mam pod dostatkiem! Albo i za dużo ( gada znowu moja głowa).
Ty tak się kobieto nie ekscytuj , tylko pomyśl- i co z tego?
No i się zaczęło.
Jak to zwykle się u mnie dzieje, jedna myśl, jedno skojarzenie, obudzi lawinę, wodospad a czasem nawet Tsunami myśli.
Boziu! Co ja mam z tym zrobić?
Długo szukałam, i wpadłam na genialny pomysł, żeby je zapisywać.
Zrobiłam to raz, drugi, trzeci i zauważyłam, że to pomaga mi przywrócić do ładu
,spokoju i harmonii moje życie. Pomaga uciszyć gadacza w głowie, przywraca spokój.
Dlaczego więc tego nie wykorzystać?
No to korzystam.
Pisanie tutaj wybrałam z kilku powodów.
Moje umiejętności pisania na komputerze są prawie żadne( co widać )Nie umiem edytować tekstu i robić tych wszystkich pięknych ,, czary mary ,, z programami do pisania i grafik (choć pewnie się z czasem nauczę).
Na tej platformie jest to łatwe i nie stracę tego co napisałam.
Nie nadaję się też do mediów społecznościowych jak FB, bo kocham spokój, brak gonitwy, walki, rywalizacji, chaosu i bigosu informacji.
Medium jest miejscem które pozwala mi pisać, zachować moje myśli na papierze i jednocześnie umożliwić ich przeczytanie komuś innemu.
Dlaczego to takie dla mnie ważne?
Spokojnie :) powód nie jest jakiś pompatyczny, a wręcz bardzo przyziemny.
Pomyślałam — a dlaczego mam sama mordować się z tymi myślami?
Fajniej będzie kroczyć tą nową ścieżką wraz z innymi ludźmi i dzielić się z nimi tymi wszystkimi smutkami, radościami, zachwytami i uświadomieniami.
Także, drogi Czytający , właśnie wszedłeś w mój świat.
Świat zwykłej kobiety, która w sposób prosty ale szczery i płynący z serca opisywać będzie co myśli, co czuje, jakie pytania w niej to rodzi, jakie odpowiedzi przynosi jej życie .
Najpiękniejsze jest to, że nie muszę nikogo zachęcać do czytania, nie muszę się reklamować, fotografować, prezentować.
Mogę tylko pisać co myślę jak chcę i kiedy chcę.
I zanim pójdziesz dalej ( na swoją odpowiedzialność ;) ) chcę prosić cię o wyrozumiałość .
Nie będę przepraszać za błędy, literówki, chaos w wypowiedzi, bo postanowiłam pisać tylko wtedy, kiedy czuję to ,, coś ,, co od środka zmusza mnie do napisania kilku zdań.
Nie będę układać tekstu, tak żeby spodobał się czytelnikowi, bo ani tego nie potrafię ,ani nie jest mi to do niczego potrzebne.
Czytaj więc ,jeśli masz ochotę, mnie prawdziwą, mnie autentyczną z wadami i zaletami, jeśli masz taką ochotę. A jeśli nie, pomiń . Wszyscy i zawsze mamy wybór co wnosimy do tego świata i co z niego weźmiemy, bo rezonuje z nami.
Miałam w życiu to szczęście, że 16 lat pracowałam z ludźmi ,na ostatnim etapie ich życia. Miałam ten przywilej towarzyszyć i obserwować ludzi w momencie ,kiedy jedna po drugiej, odpadały od nich łatki ,które przypinają nam ludzie, społeczeństwo, my sami.
Jestem mamą, jestem kobietą, jestem dyrektorem, jestem milionerem, jestem lekarzem, jestem dobry, jestem zły…
Te obserwacje nauczyły mnie bardzo wiele. Każdy człowiek to osobna historia.
Nie będę jednak pisać o chorobach, ale czasem ulokuję tutaj konkretne osoby , dzięki którym jakie przemyślenia , pytania, powstały. Nie będę nikogo uczyć co i jak powinien zrobić, albo nie robić. Nie po to to piszę.
Nie jestem żadnym ekspertem i nie roszczę sobie prawa do mówienia innym jak mają żyć.
Wyjdźmy z założenia że jestem nikim, bo po części, dla ludzi którzy mnie nie znają, tak jest.
W miarę upływu czasu, czytając moje wpisy, przeżywając moje historie, analizując przemyślenia, ty sama, Osobo czytająca, wyrobisz sobie pogląd na to kim JA jestem.
Choć zawsze będzie to pogląd subiektywny, stworzony przez pryzmat twojego postrzegania tego świata i tego co nosisz w swoim sercu.
Tyle na Przywitanie :)
CEL I SENS ŻYCIA
PYTANIA PCHAJĄ DO PRZODU
Moją historię zacznę od końca. Od momentu kiedy zatrzymałam się i spojrzałam na swoje życie z boku.
Nie, nie chciałam się zatrzymać. Nie planowałam tego. Miałam na tamten czas swój plan- odpocząć i wracać do pracy.
Odpoczęłam, zorganizowałam następne zlecenie i, wydawało mi się że wszystko mam pod kontrolą. Umowa leżała na stole podpisana i gotowa do odesłania. Torba skrupulatnie spakowana do podróży na kilka tygodni. Rezerwacja przejazdu potwierdzona. Byłam z siebie dumna, że znowu wszystko szybko ogarnęłam .
No przecież robię to od lat- pomyślałam.
Moja radość i duma nie trwały zbyt długo. Miałam wyjechać we wtorek a w sobotę coś stało się z moim ciałem.
Niby nic wielkiego( tak mi się wtedy wydawało) delikatne kliknięcie. Jak gdyby ktoś ukuł mnie szpileczką w plecy.
Myliłam się.
Tak niby pozornie drobny incydent spowodował że do wieczora już prawie nie mogłam chodzić. Potworny ból pleców. Nogi drętwiały i odmawiały posłuszeństwa. Z trudem mogłam dojść do toalety.
Położyłam się do łóżka wyczerpana, z nadzieją że jutro będzie lepiej.
Nie było.
Było gorzej. Ból tak duży , że nie byłam w stanie nie tylko podnieść się z łóżka ale nawet w nim obrócić.
Rozpłakałam się . Rozkleiłam i z wyczerpania znowu zasnęłam.
Przespałam prawie całą niedzielę. Kiedy obudziła mnie potrzeba fizjologiczna, zmobilizowałam całą energię jaką miałam i postanowiłam wstać. Nie było to jednak takie proste, ani wręcz możliwe.
Zsunęłam się z łóżka na podłogę i tyle było możliwe dla mnie w tamtym momencie.
Zsikałam się we własnym pokoju na własną podłogę.
Leżałam tak chwilę, czując upokorzenie, bezsilność, bezradność i wściekłość jednocześnie.
Nie wiem jak, nie pamiętam tego momentu ale wstałam. Pamiętam że bardzo bolało. Bolały plecy, bolały nogi, drętwiały ręce.
Stałam na wpół zgięta, jak starsze kobiety, które czasem widywało się na wsiach.
Doczołgałam się do łóżka i płakałam.
Nagle opanował mnie lęk a w głowie pojawiło dziesiątki pytań.
Co ja mam teraz zrobić?
Co z pracą?
Co jeśli nie będę zarabiać?
Pytania kłębiły się jak obślizgłe żmije w mojej głowie, a głowa w odpowiedzi produkowała czarne scenariusze mojego życiowego końca, jeden po drugim.
Koszmar.
Ale, jak to ja, nie jeden gorszy koszmar w życiu przeżyłam ( opowiem później) myślę sobie…
Czy to już mój koniec?
Czy tak to miało wyglądać moje życie? walka, upadek, walka, upadek…
i tak do końca?
Czy tak ma się to skończyć?
Przed oczami przeleciał mi obrachunek tego jak to życie przeżyłam, co spieroliłam , a co zrobiłam dobrego.
I wiesz co? Nie wyglądało to zbyt dobrze.
Odwołałam wyjazd do pracy, przeliczyłam finanse ile jeszcze mogę pozostać w domu żeby nie stracić płynności finansowej , zarezewowałam wizyty u lekarzy i fizjoterapeutów , żeby szybko postawić się na nogi i znowu zrobiłam plan.
Jeszcze wtedy nie wiedziałam , że ,, Siła Wyższa,, znowu ma ze mnie i mojego planu ubaw i zamierza dać mi kopniaka, bym w końcu zauważyła samą siebie i znalazła cel i sens mojego życia.
Kiedyś myślałam że to moja praca.
Przecież robię coś dobrego.
Przecież pomagam ludziom.
Przecież mam cel i widzę w tym sens.
Myliłam się. Po raz kolejny myliłam się.
Lubię czytać. Kiedyś trafiłam na słowa Pablo Picasso-
,, Sensem życia jest znalezienie swojego daru, celem życia jest rozdawanie go,,
Pamiętam że pomyślałam wtedy-
,,Łatwo ci mówić. Ja nie mam żadnych darów. Co mam rozdawać? Jestem nikim. Zwykła, starzejąca się kobieta, która źle zarządziła swoim życiem, podjęła kilka niewłaściwych decyzji i teraz dźwiga ich konsekwencje, robiąc co potrafi żeby przeżyć. Jaki dar? Cwaniak, potrafi malować, znalazł się we właściwym miejscu o właściwym czasie, jego obrazy są warte miliony, sobie może filozofować i rozdawać ,,
Serio. Tak pomyślałam.
Dziś wiem, że moim największym darem jest po prostu BYĆ.
Doświadczać życia i mieć świadomość że to wielki dar i przywilej.
Celem zaś, czynić ten świat choć odrobinę lepszym i piękniejszym miejscem, wszystkimi sposobami jakie są mi dostępne.
Choćby to miał być tylko ten mój maleńki, prywatny mikro świat.
Nie mam nic, i jestem nikim, ale posiadam ogromne pokłady doświadczeń. Przeżyć , od spędzania wakacji z rodziną na dziewięciometrowym jachcie, po bezdomność.
Przecież to unikatowe, nie do podrobienia, nie do skopiowania.
I tym zasobem będę się z tobą dzielić, bo wiem jak było ze mną. Czasem wystarczy jedno słowo, jedno przeczytane zdanie, czasem świadomość że nie tylko ja tak myślałam, cierpiałam , straciłam nadzieję, żeby komuś żyło się odrobinę lżej, a może nawet poczuł impuls by odnaleźć siebie.
Powiem tak pięknie jak powiedział dr. Wayne W. Dyer w filmie ,, The Shift ,, ( po polsku Przełom )
jestem już w popołudniu życia, nie mam nic do stracenia pisząc o swoich przemyśleniach, ale za to wiele do zyskania-
poczucie, że wykorzystałam wszystkie dostępne mojej świadomości narzędzia i zasoby ,by wypełnić mój cel i odejść, kiedy przyjdzie mój czas, ze spokojem w sercu i przekonaniem, że to wszystko miało sens.
Jak do tego doszło będę opowiadać ci w następnych częściach.
Jeśli zechcesz mi towarzyszyć czytając ,to mogę cię zapewnić że,
nie będzie bombastycznie, FBukowo, Tik-Tokowo ani komercyjnie.
Będzie za to autentycznie. Będą historie , pełne radości, wiary i miłości. Będą też mroczne zakamarki mojej osobowości , które przez lata ukrywałam nawet przed sobą samą.
Do następnego…
Dziękuję za to że jesteś :)
Agnieszka
메타데이터
- post_id
- dcb00fdc1c03
- slug
- nikt-a-jednak-ktoś-dcb00fdc1c03
- url
- https://medium.com/@agnieszkawodzicka/nikt-a-jednak-kto%C5%9B-dcb00fdc1c03
- canonical_url
- https://medium.com/@agnieszkawodzicka/nikt-a-jednak-kto%C5%9B-dcb00fdc1c03
- author_url
- https://medium.com/@agnieszkawodzicka
- status
- ok
- fetched_at
- 2026-07-13 06:23:13